117.POZBĄDŹ SIĘ PASOŻYTÓW! (z otoczenia również)

 117.


[miło nie będzie- przygotuj się na... thiller!]😊😜


POZBĄDŹMY SIĘ PASOŻYTÓW (z otoczenia również:)- czyli dlaczego powinniśmy się odrobaczać

'Sterują nami od tysięcy lat- wywołują choroby,manipulują emocjami i wpływają na decyzje, jakie podejmujemy. Oddziaływują nie tylko na nasze ciała, kulturę, moralność, seksualność oraz poglądy polityczne. Śą wszędzie. W piaskownicach, ogrodach. Atakują nas w pracy, w autobusach, naszych kuchniach.'

Valerie Curtis [dyr. Eksperckiej grupy ds. stanu zdrowornego środowiska w Londyńskiej Szkole Higieny i Medycyny Tropikalnej


[Artykuł dla ludzi o mocnych nerwach, bo będzie o psycholach i manipulatorach (podobno bez mózgu??), pośrednich gwałcicielach ((jak gwałciciel może być pośredni??), pośrednich ale i też bezpośrednich mordercach (jak?? płazińce bez rąk i nóg mordercą...); jest w nim i pościg, krew, przemoc i seks. A najważniejsze- to nie jest science fiction, to nasza rzeczywistość.]

'Jednym z najbardziej popularnych chwytów literackich science fiction są przybysze z kosmosu, którzy osiedlają się w ludzkim ciele, zmuszając człowieka do działań umożliwiających im rozmnażanie się i zasiedlanie kolejnych nieszczęśników....'

Ale- dodam, w naszym rzeczywistym życiu te realne pasożyty uniemożliwiają NAM rozmnażanie, osiedlając się w kobiecych narządach rodnych, macicy- aby przypadkiem ich żywiciel (a w tym przypadku kobieta) nie musiał żywić przedstawiciela swojej rasy, tylko ich. I nie są to przybysze z innej planety, one absolutnie żyją na naszej planecie.


No cóż, temat o którym powinnam napisać bardzo dawno temu. 

Wspinając się po szczeblach drabiny wiedzy o uzyskaniu zdrowia czy aby pozostać zdrowym- umocniłam się w przekonaniu, że temat ten jest MEGA WAŻNYM!

Ta wędrówka po wiedzy z książek o rzeczach naturalnych, które są przyjazne naszemu organizmowi w uzyskaniu lub utrzymaniu zdrowia- zaprowadza mnie w różne zakamarki Natury i odkrywam skuteczne, naturalne rozwiązania dla naszego organizmu.

Ale też, odkrywam jakie zagrożenia na nas czyhają. I co może być przyczyną chorób (wszębylskich dzisiaj)- czyli czytaj: dlaczego masz niską odporność i chorujesz. 

W tej swojej drodze, znalazłam coś co mnie fascynuje- a nie powinno zdaniem niektórych. Ale, że ja od dłuższego już czasu nie zwracam uwagi czy komuś się podoba czy nie, to co ja robię- to poprostu swoje robie😊.

Odkąd zgłębiłąm temat pasożytów, to one właśnie są moją fascynacją. A co w nich takiego fascynującego? 

A to, jak żyją. Jak wykonują swój plan aby utrzymać gatunek. Jak dbają o siebie i o swoje środowisko. Jak pokonują przeciwności i wykorzystują nieudolność żywiciela (czyt. naszą nieudolność w odrobaczaniu się, albo w ogóle nie odrobaczaniu się). Jakie są cwane kiedy napotykają trudności (czyt. kiedy człowiek chce ich zlikwidować). Jak manipulują naszym mózgiem i sterują zachciankami (np. 'zjedz białą bułeczkę pszenną, najlepiej drożdżowkę z cukrem', 'a napij się jeszcze tylko jednego drineczka').


 

Są agresywne i bezwzględne, ale jednocześnie nie do końca niszczą nas, żywicieli- ocalają nas po to, aby móc dalej na nas żerować. I jeśli nie zareagujemy wcześnie na ich byt- jesteśmy dla nich chodzącą padliną, jedzeniem zawsze w zasięgu ręki i porodówką dla ich potomstwa i 15to minutowym miastem- bo mogą poruszać się wszędzie bez większych wysiłków w krótkim czasie. I jest ich więcej i więcej, najrozmaitszych rodzajów a Ty chorujesz i coraz bardziej chorujesz, aż po latach kiedy Twoje ciało jest już kiepskie to po prostu pozwalaja Ci umrzeć...a nawet przyczyniają się bardzo do tego.

Uważam, że podobno te bezmózgie istoty (bo to jak mięczaki)- mądrzejsze są zdecydowanie od człowieka. I nie chce tu nikogo oczywiście obrażać (bo sama należę do rasy ludzkiej) i nie jest to w moim zamierzeniu- ale nie da się tego określić inaczej. I nie generalizuje. 

[Ja ogólnie uważam, że człowiek nie docenia tego co dostał (właśnie np. rozumu) i jest najbardziej głupią, leniwą, wygodną istotą na całym świecie- czyż nie? Zabierają mu wolność, niszczą jego środowisko naturalne/sam też niszczy/zaśmieca , dają nakazy i zakazy, zabierają domy, każą iść zabijać ludzi których nie zna, zabierają ciężko zarobione pieniądze i to w różnych formach...i wiele innych rzeczy- a on na to sobie pozwala...A tu proszę taki mały mikro/makro organizm jak pasożyt, którego w większości nie zobaczy nasze oko i daje rasie ludzkiej popalić- mało tego, jak się go nie pozbędziemy do końca, to on nam mówi 'nu, pagadi..' czyli 'to teraz zobaczysz' i możesz zobaczyć- drugi brzeg swojego życia.]


Zawsze mnie zadziwia człowiek, który odrobacza swoje zwięrzęta (i to regularnie!), ale siebie i swojej rodziny NIE. Mało tego, patrzy się ten człowiek na mnie i pyta 'czy ja sobie żartuje'- 'myyy, pasożyty mamy??', 'to bzdura'. To znaczy, że co? Pasożyty nas się nie imają, bo...bo co?? Nie jesteśmy organizmem żywym? 

A ja Wam powiem dlaczego odrobaczają ludzie zwierzęta- a siebie nie.

Właściciele czworonogów lecą do weta, a tam już wet wie co ma zrobić aby zarobić (ta sama sitwa co w placówkach medycznych, czyli big pharma rządzi). Wet Ci powie 'zwierzątko trzeba odpchlić razie co (nawet jak nie ma pcheł), odrobaczać regularnie i zaszczepić'. I już pieniążki lecą.  

[tak wiem, są też cudowni weterynarze, którzy walczą z sitwą i robią dobre rzeczy dla zwierzątek,  kochając je]

Ale jak człowiek pójdzie np. po odbiór badań i okazuje się, że ma np. guza- to nie usłyszy że potrzebuje odpowiedniej diety i oczyszczenia organizmu z metali i pasożytów. Zaczynają się inne procedury, od których (według statystyk) odchodzi więcej osób niż od samego guza. A dlaczego? No nie daj bosze aby pacjent się wyleczył, bo nowotwory to jeden z największych biznesów na świecie.

Podsumowując: wet każe odrobaczać- więc ludzie odrobaczają, lekarze- nawet o tym nie wspominają, więc ludzie się nie odrobaczaja. Bożyszcza każą, człowiek robi. 

Niestety, mimo alarmujących statystyk WHO do tego tematu (obciążeń pasożytniczych), medycyna akademicka nie chce się przyznać. Nie chce się przyznać, że wykrycie przyczyny powinno zakończyć się dobraniem odpowiedniego środka. Próbuje się dalej leczyć same objawy, a środki farmakologiczne prowadzą do coraz dalszych poważniejszych schorzeń. Pasożyt w tych środowiskach jest tematem tabu, jest tematem marginalnym i lekceważonym, a nawet wyśmiewanym. Czyż nie mam racji??

Dla niektórych biały fartuch jest dalej wyrocznią- czy to wet czy to lekarz czy dentysta (o! za tych to się też wezmę któregoś dnia). Ale ludzi, którzy zaczynają o tym myśleć inaczej, jest coraz więcej😀.     


PASOŻYTY I SPÓŁKA- niewidzialni wrogowie naszego zdrowia

W rozwinięciu tematu będę się podpierać kilkoma książkami (znanych lekarzy, profesorów, naukowców a także moich wykładowców z Akademii), których tytuły i nazwy podam na końcu artykułu.

"Powszechnie stosowane są szkodliwe praktyki, polegające na usuwaniu narządów- np. macicy przy endometriozie jajników; usuwanie pęcherzyka żółciowego (gdy są cysty i kamienie); amputacje kończyn (przy cukrzycy, chorobie Buergera), migdałków (przy częstych infekcjach) itp.. Statystyki wykazują, że 50-80% diagnoz stawianych przez medycyne konwecjonalną, jest błędnych. W USA umiera z tego powodu około 440000 pacjentów rocznie- w Europie również. Dzieje się tak, pomimo wzrastającej technologii ogromnego postępu medycznego [postępu??]. Skomplikowana aparatura medyczna czy biochemiczny test laboratoryjny, niestety bardzo często jest niepewna i niewiarygodna .....Statystyki są nieubłagalne..." 

fragment wykładu na Akademii- wykładowca A. B.

Wiele, bardzo wiele osób nie ma pojęcia co się dzieje wewnątrz ich ciała, a gdyby mogli zajrzeć tam do środka- byliby przerażeni! Moje ulubione powiedzenie- 'pamiętaj, nigdy nie chodzisz spać sam'...i nie myślę tu o ciepłym misiu😇.

W jelitach, genitaliach, jamie ustnej, we krwi i limfie a także na Twojej skórze (w sumie wszędzie)- hasają miliony mikroorganizmów (grzyby, pierwotniaki, pleśnie, bakterie, wirusy). I te właśnie darmozjady należą do najważniejszych przyczyn rozwoju chorób nieuleczalnych.

A jako, że nie wszyscy z nas o tym wiedzą- pozwalamy na to żeby rujnowały nasze zdrowie w niepohamowanym namnażaniu czynników chorobotwórczych. Najczęściej nie widoczne gołym okiem, możemy je złapać z powietrza, z wody do picia; czają się w glebie, w wodach słodkich i słonych; zwierzętach dzikich i domowych, kleszczach, pchłach, roślinach, drzewach....Podsumowując: atakują nas z lądu, wody i powietrza😊.

Wynikiem badań jest ustalone, że praktycznie wszyscy jesteśmy obciążeni pasożytami. Ba! Mamy także bardzo potrzebne nam pasożyty, które nazywamy własną florą bakteryjno/jelitową. Nasze choróbstwa biorą się z jelit, a tam się rodzą z naszych emocji (nauka Totalna Biologia). Jeśli nasza flora jest kiepska bo jemy mało wartościowe pożywienie, przetworzone gotowe dania, mało warzyw, owoców lub warzyw, czy owoce i warzywa nie posiadające żadnej wartości (z supermarketów)- to nasz układ trawienny nie poradzi sobie z napływem takiej ilości nie proszonych gości, intruzów tak zwanych. 

Dlaczego kiedyś nie było takich nagłaśniań tematów o pasożytach? Ktoś zarzucił niedawno, że temat pasożytów stał się 'modny'. Nic bardziej mylnego. Biorąc pod uwagę, że żyjemy w czasach wysypu turboraków, stwardnień rozsianych, chorób demencji/Parkinsona/Alzhaimera, autyzmu i innych spektrum, wszędobylskich alergii- całe szczęście, że bańka mydlana pękła i temat się wylał. To nie moda- to mus. To znak dzisiejszych czasów. 

We wcześniejszych czasach nasz organizm świetnie radził sobie z tymi darmozjadami (głównie były owsiki i lamblie)- jedliśmy pełnowartościowe jedzenie, bez g@wien i syfów, bez hormonów i antybiotyków w mięsie, bez pestycydów w zbożach (a gluten potrzebny organizmowi, był dzięki temu zdrowy). Mieliśmy mocne organizmy, bo czyściłą nas dobra/zdrowa woda, wspaniałe powietrze, było więcej zieleni (a nie betonozy), zdrowsze domy, nie siedzieliśmy pół życia w pracy w betonozie ze sztuczną klimatyzacją, a warzywa i owoce miały w sobie tyle witamin i minerałów, że świetnie dawały sobie radę z patogenami.

Duże znaczenie mają też kontakty seksualne. Dziś, kiedy ludzkość prowadzi rozwiązłe życie seksualne analne, oralne, z wieloma, to tu to tam- one mają ogromne pole do popisu. Naukowcy ustalili, że pasożyty i bakterie u kobiet, mogą się przenosić z odbytnicy do pochwy a stamtąd do jelit i jeszcze dalej (np. opryszczka jest wirusem narządów intymnych...). Podczas stosunków płciowych (jak widać), szybko znajdują drogę do narządów a potem do innych tkanek organów.

Ten niewidzialny pasażer na gape jest wszędobylski. Przez jamę ustną dostają się poprzez niemyte ręce, owoce czy warzywa, nieczystą wode czy skradzione pocałunki (albo inne bardziej seksualne rzeczy...).

Do wyboru mają aż trzy bramki: bramka nr 1 (paszcza), bramka nr 2 (cewka moczowa, szyjka macicy) i bramka nr 3- odbyt. I wierzcie mi, jeśli tylko trafi się okazja- nie zawahają się ich użyć! Są biegłe w każdej drodze do naszego ciała, potrafią oszukać nasz układ odpornościowy (jeśli masz słabą armie w postaci swojej flory bakteryjnej i leukocytów/eozynofili- bo ich zadaniem jest identyfikacja i eliminacja patogenów), wkradają się do naszego ciała i zaczynają swoją rutyne- uczte w postaci: wysypek, zmian chorobowych, jedzenie żywcem skóry (egzema, trądzik, łuszczyca), bóli i wielu innych dolegliwości. Zjadają nas od środka, wykorzystuja jako inkubatory i porodówkę dla swojego potomstwa, wysysają energie, oślepiają, trują, okaleczają, a czasem szybko uśmiercają (jeśli czują, że Twoje ciało jest zbyt słabe, chcą wymienić na nowy model). Spustoszenie i ruina. 

W sumie można powiedzieć, że jest przytoczonych wiele historii, na podstawie których można stwierdzić, że jesteśmy dla nich mało że osobistym stołem szwedzkim, do tego jesteśmy darmowymi tranzytami na dokładke z darmowym szoferem, bodygardem, nianią, służącą a i spełniamy ich życzenia pod względem menu (masz ochotę na słodycze, alko, pieczywo? wiedz, że to są ich zachcianki).  To one chcą abyś nie spał dobrze- bo wtedy ciało jest wyczerpane i słabe- więc takim żywicielem jest łatwiej rządzić (to coś w tym rodzaju jak tzw. rządy...).

Ba! Bezpośrednio i pośrednio manipulują naszym sposobem myślenia, odczuwania, działania... Nasze relacje z nimi [??] mogą kształtować nie tylko zarys naszego umysłu ale też cechy....całych społeczeństw- zawsze zastanawiające są jakieś różnice kulturowe danego państwa (czy obszaru) i też religie czy cechy charakteru przypisane danemu narodowi. 

Mówi się o różnych miejscach, że mają inne alergeny czy patogeny. Np. miód powinno kupować się w miejscu, w którym się żyje- wtedy jest dla nas najzdrowszy, bo ma tą samą florę bakteryjną, która jest przypisana właśnie temu miejscu.

Że to jest szalone??! Chciałabym. Niestety są nawet już prace naukowe na ten temat (parazytologii), a nawet doktoraty potwierdzające taką hipoteze. Istnieje wiele dowodów, które mówią o tym,  że częstość występowania pasożytów w naszych społeczeństwach wpływa na to, co jemy i pijemy, na nasze humory i charakter (jak się domyślacie robi się podły), jaką drogą leczymy swoje ciało (jak się domyślacie- na pewno nie naturalną), mają wpływ nawet na nasze praktyki religijne, dobór znajomych...czyli osób które nami wręcz rządzą (to też pasożyty/psychole, tylko na dwóch nogach ale te możemy zobaczyć i pozbyć się ich z naszego życia natychmiast).


Chciałabym jeszcze dorzucić pare słów do wpływu na nasz charakter- osoba zarażona dużą kolonią np. wąglika, nie może w pełni zapanować nad swoją agresywnością, jest bardzo wybuchowa i nadpobudliwa. Zwłaszcza jak ich się nakarmi cukrem czy mąką pszenną albo alko. Absurdalne...? Niestety nie. 

Sama nie chciałabym aby moim mózgiem rządziła jakaś np. przywra- ale właśnie dlatego się odrobaczam. Ale o tym później.

Nawet do dzisiaj zażyłość i zawiłość relacji pasożyt- żywiciel, zaskakuje neuronaukowców i psychologów a laików wprawia w osłupienie.

Pojawił się mechanizm obronny naszego organizmu- jeśli chodzi o nasze zachowania spowodowane fortelami tych darmozjadów. Behawioralny układ odpornościowy- czyli jak nasze ciało wypracowało własny system obronny.

Nasza skóra to główny obrońca największej powierzchni naszego ciała- hordy mikrobionów żyją na niej, a ona jest dla nich grubą przeszkodą/barierą do przebycia do tkanek dalszych narządów. Ciecz w naszych oczach to nie tylko takie tam łzy- one wypłukują intruzów. W uszach i nosie mamy włosy, które zatrzymują je- więc zastanówmy się czy powinniśmy golić włosy w uszach i nosie specjalną golarką, kórą wygalamy je dość głęboko (oczywiście nie zapuszczajmy też półmetrowych😁)- tracąc przy tym własną ochrone. 

Dodatkowo nos wyposażony jest w system filtracji do odsiewania patogenów z powietrza. Kichanie, jest naturalnym programem usuwania patogenów, powstającym przy łaskotaniu właśnie we włoski czy podrażnianiu błony śluzowej przez pasożyty- wtedy mózg inicjuje szybką reakcje odruchową (dla ciekawostki podam, że może to się odbyć z prędkością nawet do 160 km/h). 

Ale, jeśli pomimo wszystko przejdą przez tą barierę ochronną głębiej- napotykają jeszcze większy opór. Na ten przykład drogi oddechowe produkują wydzielinę, która jest dla nich pułapką. Wydzielina ta, nie jest dla nich zbyt niebezpieczna, gdy mamy zaśluzowany organizm- śluz spowodowany przez wilgoć, jest doskonałym środowiskiem naturalnym dla nich i zaczynamy niedomagać. 

Natomiast jeśli mikroby zjadamy wraz z pożywieniem, to mamy coś takiego jak kocioł z ogniem trawiennym, a w nim kwasy, które moga wypalić dziurę w podeszwie kalosza.  I w tym kotle powinny się ugotować. Ale...ten ogień musi mieć swoją temperaturę, jeśli pijemy/jemy coś o niższej temperaturze niż nasze ciało- ogień jest gaszony. I znowu- wtedy rozwija się wilgoć a z niej śluz. W śluzie dobrze się czują grzyby i pleśnie, które są patogenami przeziębień, katarów, alergii i kaszlu (płuca, oskrzela).

A żeby kwasy mogły wypalić dziure w starym kaloszu- to nasz żołądek powinien być dobrze zakwaszony, aby walczyć. Bo nasz metabolizm powinien dobrze pracować (trawienie). Jak już wspominałam, wszystkie choroby biorą się z jelit. I o nie powinniśmy zadbać najbardziej. 

Gdyby jednak, te wszystkie fortele zawiodły- do boju ruszają bezwzględne komórki odpornościowe. Tej armi to nawet strach się bać!! Strażnicy oznaczają agresorów, za nimi do akcji wkraczają krwiożercze białe krwinki, potem do akcji wchodzą inne bataliony komórek. Te zaś, zapamiętują oznaczenia wroga tak, aby w przyszłości byłoby można natychmiast wezwać  niszczące regimenty.

I tak byśmy sobie pomyśleli drodzy państwo, że uzbrojeni w taką taktykę strategiczną a i w taką świetną zbrojną armie- one nie maja z nami szans. Nic bardziej mylnego!

Te darmozjady mają nad nami przewagę gatunków i liczebności. Ich populacje (kopulują się bardzo intensywnie), ewoulują/mutują w szybkim tempie, zajmują wszystkie obszary naszego organizmu jak i świata. 

[Mała dygresja- dlatego też, jeśli bedziemy się odrobaczać nieudolnie, nie do końca, nie tak jak należy- te co zostaną, uderzą z podwojoną siłą. Ich reprodukcja odbedzie się tak silnie- aby utrzymać swój gatunek, że potem możemy liczyć tylko na spustoszenie. Albo, możemy odrobaczyć się z wiedzą lub pod okiem kogoś doświadczonego w tym temacie, wytoczyć ciężkie działa i przeprowadzić z nimi wyniszczającą ich wojne.]

[o łzach i ich właściwościach możecie poczytać w linku poniżej]  

 https://babciazpieklarodem.blogspot.com/2021/09/i-smiej-sie-przez-zy.html

Jak dobrze, że to dzieje się praktycznie bez naszego udziału bezpośredniego i świadomego. My tylko możemy wspierać nasz organizm, oczywiście tylko wtedy- kiedy mamy tego świadomość, po to ja piszę właśnie ten artykuł.

Mam własne doświadczenie z osobą zarażoną pasożytami- mówię tu o pokoleniach danego dziada, który się zasiedział w organiźmie, osiedlił w w organach, kóry powoduje stany przewlekłe w narządach głównie ukladu pokarmowego, od odbytnicy poprzez jelita, woreczek, wątrobe. U dziecka tego (tak, 9-letnie dziecko!!), zachodziły dosyć spore problemy behawioralne. Dziecko nie panowało nad swoimi atakami złości, wulgaryzmami, wybuchami agresji i wściekłości- nie radziło sobie z tym a także nie było pewne co się wydarzyło. 

W środowiskach medycyny (tzw.) niekonwecjonalnej znamy ten objaw- złość, niepohamowana wściekłość, to chora wątrąba. Nic ująć nic dodać (pomijam tu jakieś zależności genetyczne czy naleciałości patologiczne zachowań osób dorosłych w domu). Było obgryzanie paznokci, gadanie w nocy. Jeśli chodzi o dietę tego dziecka- praktycznie jest wzorcowa na tyle, na ile u dziecka może być. Więc o co chodzi?? Czym  dziewięcioletnie dziecko praktycznie nie chorujące, mogło zniszczyć sobie wątrobę, aby mieć takie zachowania?? To nie możliwe. Oprócz tego, kolejnym dowodem potwierdzającym moje podejrzenia, była powracająca egzema. A najbardziej robiła się aktywna i dokuczliwa- po właśnie takich występach gościnnych złości u dziecka. Kremy, które robiłam na chorą skórę pomagały- owszem. Ale to był tylko środek doraźny, łagodzący objaw. Ale nie likwidujący przyczynę. Zauważalne było również uaktywnianie się egzemy, kiedy dziecko miało kontakt z urządzeniami elektronicznymi. I uaktywniało się też w tym momencie złe zchowanie. Nie widać związku??



Egzema to jest sygnał. Egzema to pasożyty (wszystkie wykwity skórne, to pasożyty). Egzema (i wszystkie wykwity skórne) jest kontaktem naszego organizmu z nami- on mówi 'popatrz, wyrzucam/czyszcze narządy'. Organizm wyrzuca toksyny- ich nadmiar, ze środka na zewnątrz. 

Pasożyty uwielbiają wszystko, co jest dla nas nie zdrowe- one się tym żywią! Fatalna dieta (cukier, mąka biała, produkty zbożowe na glifosacie czy randamie- pestycydy jednym słowem), zanieczyszczona woda 'do picia'- ta z plastiku też, produkty przetwarzane, smażenie na zwykłych olejach (tłuszcze trans- tak bardzo popularne we wszystkich jadłodajniach), spożywka w folii (nie ma przeproś- pod każdą folią natychmiast zamieszkują pleśnie i grzyby), zaburzenia naszego pola elektromagnetycznego i jednocześnie snu (wifi i wszystkie urządzenia elektroniczne), brak aktywności fizycznej (wypacamy ich z ciała w czasie aktywności), nadmiar alko, papierosy- czyli wszystko to, co w szczególny sposób 'włożono' nam do ręki, jakoś tak się składa, że jest osłabieniem naszego organizmu a i otwartą ścieżką dla tych niszczycieli. Tak jakoś dziwnie mi się te puzzle składają...

 Obgryzanie paznokci, zgrzytanie zębami, 'kopiące' nogi w nocy, gadanie (ogólnie niespokojny sen) a nawet onanizm u dzieci (głownie owsiki)- takie zachowania to pasożyty. U dorosłych pierwszym sygnałem powinno być zmęczenie i niesypianie. Ale też właśnie irytacja aż do ataków wściekłości. Seksomania (z byle kim i byle gdzie), bo ciągle organizm jest napalony (nie sesje psychiatryczne są potrzebne tylko pierwsze powinno być biorezonans/odrobaczanie) ale też i impotencja. 

Powracając do dziecka- po pierwsze zastosowałam odrobaczanie metodą dok. H. Clark (będzie opisane poniżej), nie dałam pełnej dawki ziół w kapsułkach i zastosowałam mniejszą dawkę nalewki z orzecha, bo waga dziecka była zbyt niska. I oczywiście używany był Zapper (generator czestotliwości do zabijania pasożytów, opis poniżej). Ale niestety nie za długo, tylko przez 12 dni w trakcie trwania kuracji- i to był błąd. Zresztą sama ten błąd kiedyś popełniłam. Egzema i zachowania szybko powróciły- ale, o całej kuracji będzie dalej w artykule.

Dodam jeszcze, że nasze fatalne emocje (złość, nienawiść, zawiść, zazdrość itp.), sa dla nich również świetnym pokarmem- po takiej wspaniałej dla nich dawce energii, leżą jak pasibrzuchy i się płodzą. Płodzą się intensywnie i ich zachowania są bardzo aktywne. Mówi się, że uaktywniają się bardzo w pełnie księżyca (choć, nie wszyscy się z tym zgadzają). Faktem jest, że są bardziej aktywne. I popatrzmy co się dzieje wtedy z ludźmi? Nie śpią, a ilość karygodnych zachowań ludzkich jak gwałty, mordy, bijatyki, przemoc w rodzinie i kłótnie- statystyki idą niewiarygodnie do góry!

I choć nie ma na ten akurat temat wielu prac naukowych- ja tu składam dalej puzzle. Ba! Ja jestem przekonana o tym, że one te zachowania prowokują- bo one z tej okropnej właśnie energii mają pożywkę. I kiedy my jesteśmy nieszczęśliwi- to one mają swoją radość. 

Że co? Że pierdy opowiadam?

Pasożyty w Twoim mózgu- czyli o tym, jak małe stworzenia manipulują naszym zachowaniem 

książka Kathleen McAuliffe, dziennikarka

Nie bójcie sie, nie zamierzam tu streszczać całej tej fascynującej (lepszej od kryminału) książki. Ja przytocze pare przykładów, abyś człowieku mógł zrozumieć istotne rzeczy- czyli o tym, jak te mikroskopijne dziady nami potrafią manipulować a my fisiujemy.

Dziennikarka opisuje w swoje książce jak te cwaniaki dostają się do głównego żywiciela. Ich fazy rozwoju są nie raz mega skomplikowane, bo odbywają się w różnych miejscach (i nie chodzi tu o jeden gatunek żywiciela). Dotyczy to dwóch albo trzech różnych przedstawicieli gatunków. Więc skąd biorą transport?



Przywra (jeden z najgroźniejszych przedstawicieli), która zamieszkała mrówkę ma nie lada problem- bo się rozmnaża tylko w drogach żółciowych owcy. No ale cóż, mrówka nie znajduje się w menu owcy. Więc co się dzieje dalej? 

Droga więc przywry do dróg zółciowych owcy jest wręcz absurdalnie niemożliwa. Czyżby? Płaziniec/przywra, dokonuje inwazji mózgu mrówki🐜- w tę część mózgu, która odpowiedzialna jest  za poruszanie się i narząd gębowy (a w ogóle skąd to wie, gdzie to jest??). Dniem, zarażona mrówka zachowuje się tak, jak pozostałe kumpele. Ale w nocy do nich nie dołącza, zamiast tego wspina się na koniuszek źdżbła trawy i wgryza się weń żuwaczkami. A potem dynda na wietrze czekając aż pasąca sie owca ją zje. Jednak jeśli to nie nastąpi, powraca rano do swojego zespołu. A po co? 

Bo w ciągu dnia, w miejscu gdzie ona dynda jest spore słońce i mrówka stała by się bardziej kurczakiem z rożna niż nieoczekiwanym kąskiem owcy🐑. I tak wędruje góra dół, noc i dzień do momentu, kiedy w końcu jakaś zbłakana owieczka, ją skonsumuje. A przywra wreście zadomowi się u owcy. Prawda jakie cwane?

Kolcogłów ( nie chcecie wiedzieć jak on wygląda) przed osiągnięciem stadium dorosłego osobnika, musi dojrzeć najpierw w środku maleńkich skorupiaków. Zamieszkują one (te skorupiaki) stawy i jeziora, zakopując się w mule w momencie zagrożenia.  A następny cykl rozwoju, powinien się odbyć w brzuchu kaczki lub bobra piżmaka. Zarażone pasożytami korupiaki wzięto do laboratorium aby zobaczyć ich drogę do brzucha owych zwierzaków. Odkryto, że robią one rzeczy zupełnie odwrotne niż powinny- w chwili zagrożenia zamiast się chować na dno, one wypływały na wierzch . A gdy nie zostały zauważone/złowione, przywierały do roślin które były pożywieniem i kaczek i bobrów. A nawet przyklejały się do ich błon pławych- gdzie były natychmiast połykane.😲

W książce jest pokreślone, że zwierzęta te były zaprogramowane/ustawiane przez pasożyty. Dla mnie to nie jest zaskoczeniem. Jeden z moich kotów- przed pozbyciem się w końcu tesiemca, był bardzo płochy, strachliwy, potrafił podskoczyć z powodu niespodziewanego dźwięku. Nie przychodził do moich gości- wręcz mogę powiedzieć, że dawał drapaka. Ciągle miał problemy żołądkowe. I był chudy.


 

Z tegoż właśnie powodu, ciągle mówiłam, 'jaki ty chudy- tasiemca masz czy co?'. No i wykrakałam. W końcu znalazłam środek (bo już wiedziałąm po symptomach), żeby pozbyć się tasiemca. Trochę to trwało, aby po odrobaczaniu mój kotek pozwalał się głaskać moim wnukom i nie uciekał od moich gości. Tasiemiec lubi paraliżować układ nerwowy. 

Pozbycie sie tasiemca to nie taka prosta sprawa. Duży osobnik (a miał z metr- gdzie to się zmieściło w kotku??) składa miliony jaj, więc młodsze osobniki mogły go poświęcić, a same mają się dobrze. Bo już je widziałam wydalające się martwe po kolejnym odrobaczaniu. Ale to nie koniec niestety walki. I zwierzątko też powinno być odpowiednio prowadzone przy takim odrobaczaniu- bo to osłabia, a nawet same środki odrobaczające zwierzaki nie są dla nich zbyt zdrowe. Ale, można zrobić zestaw ziołowy według dok. H. Clark.  

Bardzo często miewam odczucie, że jeśli zwierze nie zachowuje się szablonowo- jest sterowane/manipulowane. One potrafią zmienić również żywiciela charakter.

W organiźmie u żywiciela bywa tak, że większe osobniki pozwalają na sobie żerować mniejszym osobnikom, a te jeszcze mniejszym (jeste to ich system na przetrwanie w razie odrobaczania- na pierwszy ogień lecą te mniejsze a większe zdążą się schować. Żeby pozbyć się takiej hordy, czasem nie wystarczą tylko zioła czy nalewki.

Metoda pozbycia się pasożytów kuracją dok. Huldy Clark - wg jej książki 'Kuracja Życia'

Na książkę tą trafiłam pare lat temu. Opadła mi kopara przy czytaniu, przeczytałam drugi raz. No ale nie ja jestem tutaj ważna.

Kobieta (H. Clark) zęby zjadła- można powiedzieć, na pasożytach. Przez całe swoje życie prowadziła badania nad nimi- doktor fizjologii, naukowiec, dyplomowany biolog (biofizyka i fizjologia komórki), w to wszystko wciągnęła też syna, z kórym opracowała technikę skutecznego zabijania pasożytów generatorem częstotliwości zwanym Zapperem. 



Ale przede wszystkim jej gargantuiczna praca, nareszcie dała odpowiedź na nurtujące pytanie od wielu lat- czy można walczyć z chorobami na pozór nieuleczalnymi. Tak, znalazła ich przyczynę i poparła to modelowo wieloma przykładami, pracami naukowymi.

Tak wiem, że w Wikipedia jest napisane, że umarła na nowotwór- ale jeżeli ktoś ma wątpliwości czy to prawda czy nie, to niech sobie przypomni w czyich rękach jest Wikipedia. I niech pomyśli, kto poniósł by sromotną (nie mylić ze sromem!😉) klęskę, gdyby jej metoda była rozpowszechniana wszem i wobec. I gdyby każdy w nią uwierzył. 

A jej kuracja przeciwpasożytniczna jest bardzo prosta, na dokładkę oparta na naturalnych produktach/ziołach i Zapperze. Goździki, piołun, nalewka z orzecha zielonego (nie mylić z czarnym orzechem, bo on u nas praktycznie nie rośnie, a poza tym my, Europeuczycy jesteśmy związani z włoskim). Proste? Proste!!

Dok. Clark w swojej sławnej książce 'Kuracja Życia', opisuje każdy jeden przypadek chorego człowieka, który pozbył się choróbstwa po zastosowaniu jej metody. Przykłady zaczynają się od małej opryszczki (aczkolwiek bolącej i upiardliwej) poprzez reumatyzm, artretyzm, migreny, powracające infekcje, choroby jamy brzusznej czy układu krążenia, pruchnicę, poprzez astme, ciśnienie, choroby stawów, skóry, hashimoto, przewlekłe bóle mięśni, zatoki, chroniczny brak żelaza, aż do stwardnienia rozsianego,  autyzmu i różnego rodzaju syndromów chorób tzw. autoimmunologicznych (nawet nie wiem czy powinnam je wymieniać), guzów, nowotworów.

Poznałam mężczyzne lat 74, który przez 20 lat był leczony (dobrze powiedziane, 'leczony' czas niedokonany czyli do usr@nej śmierci) farmakologicznie na stwardnienie rozsiane. Jakiś cud poprowadził go do odpowiedniej osoby, która przedstawiął mu tę metodę H. Clark. Przez cztery lata, pod okiem odpowiedniej osoby, odrobaczał się i regenerował w sposób naturalny. Niestety działania farmakologiczne zniszczyły częściowo jego ciało, i tego już nie mógł zregenerować. Ale choroba została zatrzymana i nie powróciła nigdy więcej. 

Kuracja dok. Clark w niektórych środowiskach uważana jest za fenomen (wiadomo gdzie nie jest tak uważana...) i wyjątkową-  A wszystko za sprawą urzadzenia Zapper. 

Jest to- najprościej mówiąc, urządzenie które dzięki najpierw określonym a potem ustawionym odpowiednio częstotliwością na nim, zabija pasożyty. Ten mały generator omija nasze narządy i dla nas jest totalnie bezpieczny. Działa na dziewięciowoltową baterie, ma dwa kable, na końcach której umieszczoene są dwie miedziane rurki. A te trzymamy w rękach i przez nie przewodzi się prąd. 

W swoich badaniach doszła do wniosku, że w ciągu siedmiu minut używania generatora wyginą wszystkie drobnoustroje (motylice, obleńce, roztocze, bakterie, wirusy, grzyby). I trzeba to powtórzyć trzy razy. Po 1szych siedmiu minutach należy zrobić 20 minut przerwy- w tym czasie bowiem, bakterie i wirusy uwalniają się z ginących robaków i atakuja cały organizm. Ponowna sesja 7- minutowa, ma na celu nowo wypuszczonych intruzów- i znowu z ginących bakterii uwalniają się kolejne wirusy, a te są eliminowane w trzeciej serii.


  Dodam tylko, że zappować (ang. slang 'zap'- zaatakować, zabić, zniszczyć) możemy również zwierzaki (a w książce podany jest też przepis na odrobaczanie naszych podopiecznych). Jeden z moich kotów zawsze wchodzi na mnie w trakcie zappowania😊. Zwierzakom najlepiej wygolić paszki i tam trzymać miedziane rurki.

KOBIETY W CIĄŻY/KARMIĄCE/W CZASIE MIESIĄCZKI, OSOBY Z ROZRUSZNIKIEM- NIE stosują Zappera (jeśli chodzi o kobiety, w tych sytuacjach się nie drobaczają).

BIOREZONANS- medycyna biofizykalna, technologia/terapia XXIw., 

Nie będę tu podawać suchych faktów kto wynalazł i bla bla. Ważne jest to, że to działa. I to jak. Fantastyczna rzecz, która wykrywa intruzy w Twoim ciele, a nawet miejsca w których się znajdują. Można zlokalizować ogniska zapaleń w organiźmie, stworzyc indywidualną droge do zniwelowania objawów i dotrzec do przyczyny chorób. Jest to tez skuteczna pomoc w interpretacji niejasnych klinicznych przypadków; określa stan/poziomy energetycznych czynności narządów i układów. Badanie jest bezinwazyjne. Bez skutków ubocznych (nie mylić z rezonansem!). Tu nie musisz nosić kału do badania. I czekać nie wiadomo ile.  Wynik jest praktycznie od razu. 

Bardzo serdecznie polecam wszystkim mamom książkę- Moniki Krzyżak 'Pasożyty przyczyną wielu chorób'

'PASOŻYT'- biesiadujący przy stole innego, czerpiący z tego korzyści, bezlitośnie niepohamowanie okradający, wyniszczający. Ten pasożytniczy związek przynosi bezpośrednią korzyść tylko jednej stronie. Druga ponosi straty i szkody- chodzi tu też o pasożyty na dwóch nogach. Tych również należy się pozbyć i to jak najszybciej! [tylko prąd w Zapperze powinien być dużo większy😀]

Pasożyt w środku żywiciela, może doprowadzić jego organizm do wyniszczenia a dalej śmierci. Sama organizacja WHO wykazuje, że 80% chorób na świecie są spowodowane przez pasożyty. Według tej organizacji, w ciągu ostatnich 10 lat pasożytami zaraziło się ponad 4,5 miliarda ludzi w USA, czyli 85- 95% społeczeństwa. Choroby przez nie spowodowanę, są przyczyną 14 milionów zgonów rocznie- a to daje 25% całkowitej liczby śmierci na świecie.

Działają one na cichej zasadzie, nie dajac od początku żadnych objawów- żyjąc w organiźmie nawet długi czas. Im układ pasożyt/ żywiciel trwa dłużej, tym intruz jest bardziej stabilny.  

Organizm ludzki może być zaatakowany blisko 300ma gatunkami pasożytów i ponad stoma rodzajami drożdżaków. A liczba zachorowań systematycznie wzrasta, ze względu na dynamiczny rozwój turystyki, zanieczyszczenie wody i żywności (to tak ogólnie powiedziane...), nadmierne terapie antybiotykowe (wyjałowiona nasza flora bakteryjna- czyli brak naszej własnej armii), no i bezpośredni kontakt z naszymi zwierzakami. 

Ich inwazje mogą się przyczynić do zaburzeń jelitowych, bóli w stawach czy kręgosłupie, chorób skórnych, znamion, pokrzywki, bezpłodności, zmniejszenia ilości plemników, guzów, polipów, endometriozy, migreny, alergi, kamicy, zaburzeń umysłowych, demencji, depresji, astmy...i tak dalej, i tak dalej....

Czy dalej myślicie, że odrobaczanie to bzdura?? A więc człowieku, myśl jak przywra i bądź od niej cwańszy!

Jak z tym żyć?? Jak to w Naturze bywa- wszystko wypośrodkować trzeba. To, że wokół jest ich dużo w dzisiejszych czasach, to nie znaczy że je wszystkie przyjmować i gościć musimy (i karmić darmozjadów). W książce pani Clark jest bardzo dużo wskazówek jak je ominąć. Oczywiście nie da się ominąć wszystkich, ale można ominąć większość (np. nie kupować niczego w folii, myć ręce, myć owoce i warzywa, ozonować, nie spać/nie mieszkać ze zwierzętami- kto da rade itp.). Można przeciwdziałać na dużym polu spektrum naszego życia. One też są potrzebne w naszym organiźmie, więc należy pamiętać o własnej florze bakteryjnej- bez której nie ma nas. 

Na pewno trzeba się odrobaczać- ale nie samemu szukać w internecie. Skorzystać z porady kogoś, kto się na tym znać, a najlepiej kogoś kto ma do zaoferowania całą kuracje. Bo do tego potrzebne są dobre, mocne zioła (np. goździki z mocnym olejkiem, mocny piołun)- jeśli są zleżałe, to niestety nie zadziałają i szkoda naszych pieniędzy i naszego czasu. 

Ja oferuje dobre zioła- miele przy zamówieniu i kapsułki uzupełniam ręcznie, nalewkę z orzecha zielonego (powinna być zielona aby wybić intruzy, owszem brązowa też jest o mega właściwościach, ale pasożytów nie wybije). Posiadam też Zapper- dodam, że Zapper zostaje z nami nawet po kuracji i przydaje się przy każdym przeziębieniu, migrenie, bólu ucha, katarze, 'czuje się nie wyraźnie', 'coś mnie bierze' czy bólach brzucha.

Pamietajmy jednak, że nie powinno się odrobaczać osób słabych i bardzo chorych, starszych w złej kondycji (dotyczy to też i zwierząt), do tego należy ciało przygotować.  

Jestem po warsztatach odrobaczania metodą dok. H. Clark- przeprowadze przez tą kuracje.

Jeśli jesteście zainteresowani zmianą stylu życia, aby jak najbardziej możliwie być zdrowym- zapraszam na konsultacje, wszystko podpowiem i opowiem. 



Zapraszam do przeczytania mojego artykułu w temacie odrobaczania.


✍️BzPR pisze....

z serii 'muszę, bo się uduszę'....


🪱ODROBACZANIE

Jakiś czas temu kupiłam bilet do Polski (w tę i spowrotem), wynajęłam hotel i poleciałam na kurs/warsztaty. Warsztaty pod tytułem 'Odrobaczanie metodą dok. Huldy Clark, według jej książki 'Kuracja Życia''. Można by jeszcze dodać, że podtytuł warsztatów  był 'aby nikomu tym odrobaczaniem krzywdy nie zrobić'. 

Wszyscy uczestnicy kursu musieli mieć przeczytaną książke 'Kuracja Życia'; surowy/wymagający (aczkolwiek konkretny, cudowny, o wspaniałej energii i profesjonalny) wykładowca- z ogromnym doświadczeniem, nauczył mnie jak poznawać dobre zioła, jak ręcznie napełnić doskonale kapsułki, jak zrobić dobrą nalewkę z zielonego orzecha i jak powinno się stosować Zapper (kto czytał, ten wie co to jest). Nauczyłam się też 'czytać' ze zrozumieniem ową książkę- która kryje w sobie rady jak zmienić swój styl życia aby być zdrowszym i co te przebiegłe maleńkie istoty potrafią. 

✅️Dostałam też adresy do sprawdzonych zielarzy, a i wiem gdzie zakupić dobry Zapper- od producenta. W sumie, ogromnie zadowolona, dopełniona wiedzą o tej kuracji i o tych małych cwaniakach (czyt. pasożytach)- powróciłam do Anglii.

[zresztą po przeczytaniu kilku książek na ich temat stwierdzam, że człowiek jest najgłubszym stworzeniem na Ziemi]

❓️A po co ja o tym pisze?? 

A po to proszę państwa, że bywając na różnych grupach łapię się za głowę! To wspaniałe, że tak ważny temat jak odrobaczanie (od tego należy zacząć jeśli chcesz zmienić swoje zdrowie lub przeciwdziałać), stał się bardzo popularny od jakiegoś czasu. Ba! Ruszyła lawina 'znawców' odrobaczania, którzy przyprawiają o ból głowy!

‼️Nie można odrobaczać się samemu, nie mając o tym pojęcia- bo można zrobić większą krzywdę organizmowi niż przed odrobaczaniem. Przy odrobaczaniu muszą być zachowane pewne procedury i procesy (oczyszczające, uzupełniające naszą florę bakteryjną a także w niektórych wypadkach należy rozpocząć regeneracje organizmu natychmiast), bo inaczej po niedokończonej kuracji, pasożyty  będą odnawiać gatunek- i to z podwojoną częstotliwością (ale nie wiem czy z taką samą przyjemnością jak to robia ludzie:).

♂️♀️Każdy z nas jest inny, dlatego powinniśmy wiedzieć w jakim stanie jest osoba która chce się odrobaczyć. To samo dotyczy dzieci- należy wiedzieć czym odrobaczać, ile ma lat, ile waży dziecko, w jakiej jest kondyncji, i czy w ogóle odrobaczanie jest konieczne (bo dzieci muszą się wychorować, aby nabrać własnej odporności, chyba że zachodzi jakaś patologia- to wtedy należy zastanowić się nad metodą).

⚠️Kuracja dok. Huldy Clark, to kuracja osoby z ogromnym/kilkudziesięcioletnim doświadczeniem lekarza/ naukowca. Jeżeli trafiacie na osobę, która neguje jej kuracje- bierzcie nogi za pas!!

📵Dodam jeszcze, że budowa Zappera jest jedna i do jej metody jedyna. Dlaczego o tym wspominam? Bo powstały inne urządzenia na podstawie Zappera (pierwowzoru), które nie wiadomo czy nie uszkadzają na innych czestotliwościach tkanek w naszych narządach. Zapper zabija swoją częstotliwością pasożyty, omijając nasze narządy. A poza tym "te inne", kosztują niebiańsko. Należy kierować się tu rozsądkiem i lepiej iść do zdrowia małą łyżeczką, niż zakrztusić się chochlą o niebotycznej cenie ( te cudowne urządzenia potrafią kosztować parę tysiaków...). Zapper jest urządzeniem, którego właściwości są poparte badaniami naukowymi- więc sprawdzajcie również i te które chcecie użyć. 

⚠️Jest wiele osób, które poprostu kuracje sprzedają- i tyle. Nie informują o skutkach jakie mogą się przytrafić w trakcie kuracji; nie informują jak należy o siebie zadbać aby przebiegła ona prawidłowo. 

Sama padłam ofiarą nieuczciwej 'koleżanki', która po tym jak zachwycona opowiadałam jej o warsztatach, zaczęła ludziom sprzedawać zioła...bez Zappera...bez przeczytania nawet jednej strony książki...

Nie dajcie się nabrać! Szukajcie ludzi, którzy wiedzą jak Was przez ten temat przeprowadzić- uważajcie na dzieci, bo dla nich trzeba dobrać indywidualną kuracje (jeśli jest konieczna). 

❗️Pamiętajcie, że też ważne jest od kogo kupujecie produkty- osoba powinna być ciepła, z dobrą energią- bo tą energie przekazuje Tobie w swoich produktach. Wśród zielarzy są osoby, które po prostu z tego żyją (nie raz sprzedając produkty innych, pod płaszczykiem swoich, a czasem nie wiedza co jest w środku!!- Fb to takie miejsce, że jak chcesz to wyśledzisz każdego , więc nie dajcie się nabić w butelkę) i takie osoby, które to kochają a swoją pasje przekuwają w coś, co pomaga im i innym. 

⭕️Podsumowując kuracje dok. H. Clark- zioła powinny być z dobrego sprawdzonego źródła (nie z półki sklepowej czy jakiejś zielarni- muszą mieć swoją moc); zmielone przy zamówieniu, kapsułki nabijane  ręcznie (nie plastikową maszynką! po to, aby jak najwięcej ziół tam było- maszynka tego nie zrobi!) a nalewka z zielonego orzecha- ma być zielona a nie brązowa. Podstawą zrobienia pełnej i z dobrym skutkiem kuracji- jest Zapper, który jest konieczny. 

🥰Dbajmy o siebie z rozsądkiem, nie kupujmy od osób nie sprawdzonych, pamiętając, że wszystko co jest lekiem- może być też trucizną. Trzeba widzieć jak co stosować.

P.S. osobom, które zarzucają odrobaczaniu że to "nowomoda", chciałabym wytłumaczyć że kiedyś nasze jedzenie było świetnej jakości i samo czyściło nas na bieżąco z tych pasażerów na gapę. Chociaż też pamiętam, że w przedszkolach i szkołach często kładło się nacisk na oczyszczanie z owsików i lamblii i cała rodzina brała tabletki. 

Chciałabym jeszcze dodać (jak zawsze), że nie generalizuje lekarzy z całej służby zdrowia, że są źli. Ale niestety (jak chyba sami widzicie ) większość z nich nie jest służbą zdrowia dla ludzi, tylko służą korporacjom farmaceutycznym. A przecież największym dobrem dla człowieka- jest jego zdrowie. To jest jednocześnie podłe i smutne. Uwielbiam tych fajnych, którzy nie dali się systemowi i na prawdę starajam się nam pomóc a nie truć wynalazkami laboratoryjnymi. 

I o ile człowiek jest władny (no niestety nie do końca w dzisiejszych czasach) i może sobie wybrać drogę leczenia- to zwierzątka tego przywileju niestety nie mają. Są totalnie uzależnione od opiekunów.  To my decydujemy o sposobie pomocy, jeżeli coś im dolega. To my wiemy jaki mamy wybór. Kliniki weterynaryjne są najczęściej wykupywane przez korpo i mają okreslony system 'pomocy'. Czy tam gości miłość do zwierzątek? Czy tam mieszka współczucie dla cierpiących czworonogów?  Czy jednak rządzi pieniądz...

Ja staram się leczyć moje kotełki metodami naturalnymi. Pomijając to, że mają ogromny stres jadąc do kliniki (moja kocia sika...😓), mam odczucie że czasem podawane są celowo mylne diagnozy, wciągani jesteśmy w badania, które wcale nie są potrzebne- a wszystko po to aby od nas wyciągnąć pieniądze.To jest bardzo przykre- ale takie są moje obserwacje. Wolałabym aby ten świat wyglądał inaczej.

Obiecałam sobie, że jak już skończę akademie naturapatii (a to już będzie za pare miesięcy)- to obiorę  kurs na kierunek Fitoterapia dla Zwierzat- abym sama mogła im pomagać. Zdobyta wiedza do tej pory, plus wiedza, którą zdobęde (jakimi środkami mogę im pomóc)- pozwoli mi taki przybytek jak klinika weterynaryjna omijać. 

Ale moi drodzy, ja Wam życzę nie chorowania i życia w zdrowiu dla Was i Waszych zwierzątek.


Artykuł powstał na podstawie książek:

"Kuracja życia'- dok. H. Clark (takie 'must have' w naszej biblioteczce); 'Pasożyty w Twoim mózgu- czyli o tym, jak małe stworzenia manipulują naszym zachowaniem'- K. McAuliffe; 'Pasożyty, prawdziwa przyczyna chorób'- A. E. Baklayan; 'Oczyść swój organizm z toksyn i pasożytów'- T. Lebedewa; i książka, którą wszystkie mamy przeczytać powinny 'Pasożyty przyczyną wielu chorób' M. Krzyżak; wykłady akademickie A. Buzalewicz.


Link do moich produktów

https://babciazpieklarodem.blogspot.com/2026/01/117pozbadz-sie-pasozytow-z-otoczenia.html

Link do mojej strony na Fb

https://www.facebook.com/share/196MK77YbS/

Link na mój Instagram

https://www.instagram.com/babcia_z_piekla_rodem?igsh=NjB4dHEzZWNmOXl0

*blog ma charakter informacyjny*

Komentarze

Blog dla kobiet 40+

Zastanawiasz się, jak zadbać o ciało i ducha po czterdziestce? Chcesz wiedzieć, jak być szczęśliwą, atrakcyjną i spełnioną kobietą, w pełni świadomą swojej wartości? Babcia z piekła rodem to jedyny w swoim rodzaju blog, który został stworzony specjalnie dla kobiet 40+ oraz wszystkich tych pań, które pragną cieszyć się życiem w każdym wieku. Znajdziesz w nim odpowiedzi na wiele nurtujących Cię pytań, nie tylko tych związanych z tematyką urody oraz wizerunku. Czeka tu na Ciebie mnóstwo interesujących przepisów kulinarnych, wskazówek dotyczących naturalnej pielęgnacji ciała, a także wartościowych porad z zakresu zdrowego trybu życia i dbania o siebie. Ten wyjątkowy serwis poradnikowy dla kobiet doda Ci motywacji do działania na każdy dzień, ułatwi zmianę niewłaściwych nawyków i sprawi, że na nowo spojrzysz na otaczającą Cię rzeczywistość. Dzięki niemu znajdziesz sens egzystencji i nauczysz się cieszyć codziennością, kiedy wszystkie dni wyglądają tak samo.

Babcia z piekła rodem – to miejsce dla każdej z nas!

Chcesz wprowadzić jakieś zmiany w swoim dotychczasowym życiu? Szukasz inspiracji i pozytywnej energii, które pozwolą Ci w końcu odnaleźć Twoją prawdziwą pasję? Babcia z piekła rodem to blog tworzony przez energetyczną artystkę, która doskonale wie, jak poradzić sobie z upływającym czasem, by zachować młody umysł, ciało i ducha. Jeszcze kilka lat temu kobiety po czterdziestce były praktycznie niezauważane. A przecież one też pracują, wychowują dzieci i pragną jak najlepiej czuć się w swojej własnej skórze. Jeśli Ty też tak uważasz – koniecznie dołącz do nas i bądź szczęśliwa bez względu na metrykę! Miłej lektury!

Blog lifestylowy dla kobiet