'O TEMPORA, O MORES' (o czasy, o obyczaje)

 118.




'O TEMPORA, O MORES'

(O czasy, o obyczaje)

[UWAGA artykuł fragmentarycznie 'politycznie niepoprawny'...]




Wiosna.

Różnorodność ptaków, bogactwo ich gatunków- nieodmniennie mnie tu zadziwia. Za oknem moim ruch w interesie. Kaczki latają trójkami, czwórkami jak zwariowane- głośno przy tym kwacząć. Gęsi hałaśliwie dają znać o swoim przybyciu- pewnie dziewczyny nawołują chłopaków, albo odwrotnie. Moje szpaczki, które towarzyszą mi cały rok za oknem i umilają czas swoim śpiewem przesiadując na antenie pobliskiego dachu- teraz gdzieś zniknęły i zamilkły. Zapewne moszczą z partnerkami swoje gniazdka. To pracowite i płodne ptaszki- a nawet bardzo utalentowane. Potrafią wić gniazdko dwa razy do roku. A jeśli chodzi o ich talent- są w stanie, śpiewać ponad 150 dźwiękami, naśladując przy tym odgłosy, które rozlegają się koło nich. I które niekoniecznie należą do ptaków.

Także ruch powietrzny jest wzmożony i nie mam pojęcia czy ktoś to kontroluje- chyba nie, ale ja żadnej katastrofy lotniczej nie widziałąm. A wierzcie mi, mój punkt obserwacyjny jest zacny😁.

Zaprzyjaźniony kormoran często się pojawia na kanale przy parku. A ostatnio widziałam też okazałego ptaka- nur. Łowił sobie coś w wodzie w najlepsze, ku radosze zgromadzonej obok gawiedzi (m.in. mnie 😊). Na początku myślałam, że to widziany w tej okolicy przeze mnie perkoz. Ale coś mi za duży on był. No i tutaj mieszkają perkory dwuczube- a u niego czuba brak. Mieszkam w cudownym miejscu. Mniej ludzi, wiecej fauny i flory.

W Polsce 'early birds', już miesiąc temu ogłosiły, że Wiosna nadchodzi. Klangor żurawi był powitany równie radośnie przez mieszkańców już w lutym, jak i też pożegnanie długofalowego mrozu. 

W połowie marca, nie dziwi widok bociana nawet czarnego (bo takowe w Polsce są).


Odnoszę wrażenie, że w tym roku w Anglii Wiosna skumplowała się z Jesienią- i Zimy w ogóle do nas nie dopuściły. Dlatego rozgniewana poszła do Polski, skumulowała swoje siły z dwóch obszarów i przypomniała jaka ona powinna być- pokazując środkowy palec tzw. 'globalnemu ociepleniu'. Powiała śniegiem i mrozem.

W moją ostatnią zime w Polsce było -22 stopni i obfity śnieg. No ale ludzie, którzy mają teraz ok. dwudziestu lat mogą tego nie pamiętać. Tak, jestem tutaj w Anglii od 2006 r., a zima w tym kraju kiedy przyjechałam wprawiła mnie w osłupienie- była zderzeniem z kwitnącymi różami i z kilkunastostopniowym ciepłem na plusie w grudniu😮.

Zima, która była w tym roku w Polsce, była zimą mojego dzieciństwa. Pamiętam nawet zimę stulecia i wysokie bandy/korytarze śniegu. Komunikacja miejska nie jeździła, jeździli korytarzami prywatni kierowcy, którzy uprzejmie zabierali po drodze pieszych- żeby ich gdzieś podrzucić. Radochę miały dzieciaki, bo była super zabawa w takim śniegu a i szkoły zamknięte. Ale dzięki takim zimom byliśmy zdrowsi!!

Bo mróz i śnieg to właśnie zdrowie. Mróz przynosi liczne korzyści dla przyrody (czyt. rolnictwa). Redukuje populacje szkodników (nie trzeba potem używać chemicznych trujących dla nas pestycydów, po kórych m.in. jest problem z glutenem), niszczy chorobotwórcze patogeny!!!! Dlatego byliśmy zdrowsi, a coś takiego jak np. trądzik różowaty nie istniał bo mieliśmy różowe policzki ale to od mrozu a chłopcom znikały w zimę 'wulkany' na twarzy- bo wymrażało pasożyty. Mróz poprawia także strukturę ziemi (i nie trzeba było jej tak odkwaszać, naturalny nawóz od krów załatwiał sprawę). A połączenie mróz ze śniegiem zapewniało ciepło dla roślin i korzeni. 

Długofalowo mróz wspomaga procesy wegetacyjne i głęboko nawadnia glebę po roztopach- a to z kolei zwiększa odporność upraw na wiosennne ewentualne susze. Pokrywa śniegu (która działa jak kołderka izolacyjna) bowiem, topniejąc powoli nawilża glebe. 

Dodatkowo mróz ogranicza rozprzestrzenianie się chorób roślin jak i u dziko żyjących zwierząt. Zamarznięty grunt umożliwia zrywkę drewna bez zniszczenia struktury gleby- w leśnictwie. 

Mroźne a wyżowe dni, przynoszą lepszą cyrkulacje powietrza. Siarczysty mróz wymraża roztocza. Dlatego u mnie w domu i u sąsiadów na mróz wyrzucało się pościel na ogród, a na śniegu trzepało się dywany- zastępowało to pranie dywanów. 

Poprzez 'grzebanie' przy pogodzie przez ludzki 'czynnik' (czyt. paluch), mamy to co mamy. Brak zim doprowadził do rozwoju różnych bakterii/wirusów (jak np. śmiertelny srovid😁), nie wspomnę o czychających wszędzie pasożytach. 

A więc w XXIw. zamiast żyć w "krainie mlekiem i miodem płynącej" (Biblia, Stary Testament, opis ziemi Izraela...), czli w Ziemi Obiecanej- to mamy wysyp turboraków, udarów i 'buk' wie czego jeszcze. 

[Tak na marginesie- powiedzenie określa obfitość produktów naturalnych.]

 A tu masz- mleko sprzedawane w plastikowych butelkach- nie wiele ma wspólnego z prawdziwym mlekiem, a z miodem też trzeba uważać bo nieuczciwi sprzedawcy walą tam cukier, więc zamiast zdrowia to możesz dostać cukrzycy😒- albo hiperglikemii, insulinooporność czy co tam jeszcze wymyślono na potrzeby XXIw. aby było co leczyć ('leczyć'- czas niedokonany..)...

No więc film Andrzeja Wajdy 'Ziemia Obiecana' był proroczy. Ziemi Obiecanej jak nie było tak NIE ma- na filmie fabryka sie spaliła, a u nas planeta się pali.   

A skoro jesteśmy przy filmie...



W STARYM KINIE...

Tak, można mnie nazwać starej daty- w końcu przeżyłam ponad pół wieku i dekade (chyba, bo dzisiaj nic nie jest jasne...), według metryki. Ale ogólnie peselem w życiu się nie kieruje. Pesel to jakiś numer- który przez nieświadomych rodziców, powstał w rejestracji w urzędzie, a on to zarejestrował nas jako niewolników służących krajowi.

A kraj piękny i bogaty- w złoża złota, srebra, miedzi, rudy, ropy naftowej, nie wspomne o węglu. Wszystko okolice Dolnego Śląska- północnosudeckie, a dokładniej niecka. Co do ropy- to Karpaty. Tylko jakoś ludzie na Śląsku, od nie pamiętnych czasów jakoś bogaci nie sa...

[Jest takie prawo, że możesz się wyrejestrować z urzędu, zlikwidować swój pesel i nie istnieć dla państwa jako obywatel- nie stanowić niczyjej własności, być panem samego siebie, wyjętym spod prawa (dosłownie, bo nie obejmują Cię wtedy żadne rządowe nakazy czy zakazy). Istnieją na całym świecie takie społeczności- w Polsce również. Oczywiście nie należy się wtedy np. publiczna opieka medyczna- ale taka społeczność sobie swoją zapewnia. Zresztą bez tej publicznej opieki można żyć- i to nawet lepiej. A ludzie żyją tam, jak chcą.]

Dzięki temu, że urodziłam się 62 lata temu (wg metryki)- to żyłąm w super czasach, w szalonych latach  osiemdziesiątych. Tylko troszku za krótko pożyłam jako dorosła, bo zaraz byłąm w ciąży- mając 20 lat. No cóż, tak się złożyło. Ale w porównaniu z dzisiejszymi czasami- był to super okres. No tak, wiem że komuna itp- ale zastanawiam się czy jednak dzisiejsze czasy nie są gorsze jeśli chodzi o tzw. freedom. Zobaczcie jak nas ogarniają elektroniką (nie wspomnę o uzależnionych od niej dzieciach, nie tylko młodzieży😕)- jak nas przez nią śledzą, płatności kartą i wirtualne banki- czyli wirtualne pieniądze, czyli nie Twoje tylko banku. Ja wiem, że jak mam kase w portfelu to to jest moja kasa, w moim portfelu. A kasa w banku- to kasa banku i tu nie ma 'miękkiej gry' (jak to moja psiapsia mówi😃). 

W moich czasach chłopak wyglądał jak chłopak, a dziewczyna jak dziewczyna. Elegancko ubrana, czysta i schludna młodzież, styl i elegancja (na miare możliwości oczywiście). 

[o tych szalonych latach napisałam w tym artykule]

https://babciazpieklarodem.blogspot.com/2023/12/92my-pokolenie-new-romanticoraz.html

Z dużym szacunkiem do dorosłych- oczywiście były odchyły od normy,  nie byliśmy święci! Rozrabiało się też nieźle. Ale...


Jakby ktoś wyskoczył ubrany np. w stroju typu Balenciaga- no to byłby kaftan bezpieczeństwa i oddział zamknięty!!

[jak ktoś nie wie co to Balenciaga (napisałam już raz o tej firmie)- renomowany, luksusowy dom mody (1919r); uznawany jest za jedną z najbardziej wpływowych marek na świecie (haute couture); dla mnie firma promująca bród, nie luksus i nie elegancje, bez stylu i klasy (bo ja to pojmuje trochę inaczej); rzeczy powyciągane ze śmietnika (biedny by nie wziął za darmo, nikt by nie kupił w secondhand) a kosztują krocie; na dokładkę promująca/reklamująca przemoc (i nie tylko...) nad dziećmi; moim zdaniem przedstawiająca poziom dzisiejszych ludzi...jakby nikt nie kupił tego śmieciostwa i na dokładkę dostrzegł to co promują- firma taka by padła, a ona ma się dobrze, o tempora!...] 

Nie wspomnę o tym, że idąc ulicą widzisz dziwnych osobników- niby to facet ale ubrany jak kobieta... I widzisz tą osobę i zastanawiasz się 'co poszło nie tak z dzisiejszym światem' i masz ochotę wrócić do domu- bo tam czujesz się najbezpieczniej...

No i tu rozczarowanie. To nie jest już Twój azyl, jeśli masz w domu tv (nie ogłądam programów tv). Czasem mam ochotę na odprężenie i obejrzenie czegoś, co odwróci moją uwagę od szaleństwa dzisiejszych czasów i złych wiadomości- Netflix. A tu rozczarowanie...Nooo tam to się dzieje!

Promowanie trójkącików, sceny seksualne typu 'każdy z każdym, wszędzie i w każde miejsce ciała' (i nie trzeba wielkiej wyobraźni, żeby wiedzieć w którym miejscu ciała akcja się właśnie dzieje),  morderstw, narkotyków, alkoholizmu, zdrad, kłamstw, szwindli- i wszystko jest wybaczane, 'wiem, że zabiłeś ale cię kocham...'. Chcą to znormalizować??! Mordercy pokazani są w filmach często w takiej formie, że aż Ci żal biednego killera, że musi mordować!! A nawet zaczynasz go lubić i trzymać kciuki, żeby mu się udało. Morderca zdobywa Twoją sympatie😕- tak piorą nam mózgi, że nawet przez chwilę myślisz, żeby samemu dać się porżnąć, aby tylko bohater żył długo i szczęśliwie🤪.

Alkohol? Wchodzą do domu i pierwsze co robią to nalewją sobie kieliszek wina, czy coś tam. Narkotyki? Akcje typu 'brałes już?'- że niby co, że to takie normalne i z@jebiste przy okazji?? Każda impra to wciąganie albo jakieś prochy- rzyg🤢 🤮!! I nikt mi nie powie, że to tylko film- to promowanie takiego stylu życia (wątpliwie 'klassi'). My to wiemy, ale młody człowiek myśli, że to normalka...

Trące myszką, że jeśli chodzi o osoby 'nie wiem jakiej jestem płci"- góruje hiszpańska tv, seriale czy filmy. No bez tego ani rusz, w każdym filmie temat ten musi być. 'Sceny' również... 

Nawet została zniekształcona ekraniazacja mojej jednej z ulubionych powieści 'Ania z Zielonego Wzgórza'- chciałam obejrzeć dla odprężenia, myśląc że ekraniazacja książki powinna być kopią treści w niej zawartej-  no i się pomyliłam😕.

No ludzie, przecież to już staje się wręcz nudne, jest tego przesyt, a czasem czuje że jest to nam wkładane w usta, nos, oczy- wręcz na siłe, wszędzie gdzie się da.


Popatrzcie na to👆👆👆

Ludzie kochający jednopłciowo byli, są i będą. Wiemy o tym, do sypialni nikomu się nie zagląda- każdy niech żyje w sposób taki, jak chce. Ale to co pokazują w tv, to jakiś cyrk obrażający wszystkich, pokazujący w sposób wręcz perwersyjny czyjeś życie- czyli ubliżający związkom jednopłciowym.  Takie jest moje zdanie, ja to tak odbieram, że taki skrzywiony obraz nie robi nic dobrego.

Społeczeństwo jest powoli niszczone i zmęczone przez te zabiegi i normalizowania zła, narkotyków, alkoholizmu itp.. Służy to też gargantuicznemu skłóceniu ludzi, a co za tym idzie- takim podzielonym społeczeństwem- wrogo do siebie nastawionym, świetnie i łatwo się rządzi!

I w tym momencie żałuje, że nie mam polskiej tv- bo zostaje Ojciec Mateusz i Ranczo! 

Aleee to ma też drugie dno- zwłaszcza w filmach science fiction...Pokazuje się nam w modernistycznych obrazach, jak w sytuacjach kryzysowych egzamin zdają stare dobre anteny, piece na drzewo/węgiel/gazowe- a nie zdają elektryki, kuchenki elektryczne (u nas są wszedzie wymieniane na elektryczne), karty do bankomatu (czyli gotówka w skarpecie powinna być) i wiele innych rzeczy, które dla osób myślących są bardzo czytelne.


Ostatnio oglądałam rodzinę Bridgertonów- delikatne choć śmiałe sceny seksualne ale też bardzo zmysłowo pobudzające wyobraźnie, przypominające czym jest normalne pożądanie (a nie 🐗 dziczejące), miłość i chęć bytowania z osobą, do której ma się szacunek i uczucie. Oprócz tego film trochę odjechany, historia zmodernizowana- no ale nie nazwano go historycznym i nie chodziło o prawdę historyczną (choć tak naprawde, my nie wiemy czy fakty historyczne są faktami historycznymi- tak naprawdę). Dlatego na dworze królewskim angielskim, występują wszystkie nacje jakie mamy dzisiaj w Anglii. A nawet żona króla  jest ciemnej skóry (mam nadzieje, że nikogo tu nie urażę, bo już sama nie wiem co jest politycznie poprawne). Ale za to jaka piękna historia miłosna tych dwojga! Chwyciłą mnie za serce, wzruszyła ta prawdziwa miłość, nie znająca ograniczeń ani granic tolerancji. Coś cudownego! No i w granicach rozsądku jest trącona tematyka 'z tym tamtym'... 

Ogólnie cały serial oparty jest na różnych historiach miłosnych, które pokazują nam że miłość nie zna rasy, nie patrzy na stan urodzenia człowieka czy pozycje społeczną (ale na inne pozycje- tak 😜). 

Musze jeszcze tu wspomnieć o tym, że w filmie jest piękno, estetyka, gust i kunszt. I jest z@jebista muzyka😊. Jedzenie podawane na wyjątkowych zastawach (nie na chińskim badziewiu😊). I do tego jakie jedzenie!! Ostrzegam, że jaka by nie była pora dnia- będziecie głodni!

Kuchnia Bridgertonów to arcydzieła sztuki kulinarnej. Uważam, że ten serial w dobie tego szajsu i g@wna które, nam się serwuje- jak dla mnie trafiony i choć seriali nie lubie, to na kolejny odcinek czekam z niecierpliwością. Gorąco polecam. 

Za to nie polecam przerażających filmików w internecie, o treści 'nie integruje się ani z płcią męską ani żeńską'....😮- no to kuva z jaką jak innych już nie ma!! 'Zwracaj się do mnie "on- ono", "ona- jego"..'- takie tego...Czy oni dobrze się czują?? Skąd u tych bardzo młodych ludzi w ogóle nazwa 'osoby niebinarne'?? 


Kaftan bezpieczeństwa i oddział zamknięty...ale głównie dla tych, co to rozkręcają. Tak, młodymi ludźmi świetnie się manipuluje- a zwłaszcza ich buzującymi hormonami. To szkoła i internet. 

A jeśli chodzi o szkołe...

Dzisiaj dzieciom się mówi, że mają dysgrafie, dysortografie, dyslekcje- i wpaja im się, że są dysfunkcyjne. Tak właśnie myśli o sobie dziecko, bo takąopinie o nim wydano. Wpajane są jeszcze gorsze rzeczy, przy czym tu wchodzi ono, ubrane całe na biało- ubezpieczenie, pod tytułem 'twoje dziecko potrzebuje terapii' więc... wykup ubezpieczenie. A w ramach tego ubezpieczenia, oferowane jest np. 15 wizyt u psychologa...Dziecko jako produkt marketingowy?? Produkuje się biznes pod płaszczykiem pomagania dzieciom. . [Elżbieta Lachman- polskie_forum_rodziców; Instagram ]

My też napewno mieliśmy te różne niedomagania- ale dawaliśmy sobie z nimi rade. Bo nikt nam nie mówił, że jesteś 'chory'. Nikt nam nie wmawiał te różne upośledzenia 'dys' (wymyślone na potrzeby zarabiania przez pseudo- terapeutów??), czy że mamy depresje z powodu jakiegoś niepowodzenia- mówiło się, że 'mam doła' i sami z tego doła się wygrzebywaliśmy, mieliśmy z czymś problem, to dawaliśmy sobie sami z tym rade. Nawet rodzicom za dużo się nie mówiło. Dlatego w dalszym życiu też dawaliśmy sobie radę (w miare naszych możliwości oczywiście). I rodzice też woleli być daleko od psychologa. Żaden psycholog nie przeżyje życia za dzieci- one będą musiały z problemami poradzić sobie same i w życiu dorosłym będą musiały stawić czoła nie takim barierom- i najlepiej wiedzieć, że największym filarem podpory, jesteśmy sobie sami. Miłe, jeśli rodzice trwają przy nas jako przyjaciele-ale oni niestety nie są z nami całe życie.  

We współczesności dzieci mało przebywają na powietrzu, nie biegają boso po ziemi, mają mało sportu- a za to używają dużo urzadzeń elektronicznych. 

Na szczęście, jest już wielu świadomych rodziców. Coraz ich więcej. Bo jest coraz więcej świadomie przytomnych rodziców i ograniczają dostęp do elektroniki. 

Świat zwariował i się popsuł?? Nie, to ludzie sfiksowali i się popsuli.  

Ale tu, w tym powyższym temacie- patrzysz na ludzi, którzy dają Ci obraz w krzywym zwierciadle i wykrzywiają rzeczywistość przede wszystkim młodym, podatnym na manipulacje ludziom. I chyba do tego właśnie się dąży?? 

Jesteśmy ludźmi. I ani nie definiuje nas to co robi nam świat (a dokładnie ci, co nim sterują), ani nie definiuje Nas, to co robią inni- kierujmy się własnym rozumem, bo definiuje nas to co robimy z tym co nam dał los. Jesteśmy ludźmi- z krwi i kości. I tym się różnimy od innych istot żyjących wokoło nas, że mamy rozum (z którego możemy robić użytek), mamy serce (które jeśli jest dobre- obdarza innych miłością, przyjaźnią i tym co mamy najpiękniejsze- empatią) a wreszcie nie zapominajmy o naszych zmysłach, emocjach, intuicji- a one są nam sterem . Mamy dodatkowo oprócz gorącego serca i jasnego umysłu- ręce i nogi, dzięki którym możemy robić wszystko czego tylko zapragniemy. I pójść tam, gdzie chcemy.

My jesteśmy żywi i z duszą- nie sztuczni. 

A dzisiaj sztuczność się niesamowicie promuje...


Dostaje powiadomienia od Meta, że SI może poprowadzić moją stronę... Ale po co? Przede wszystkim prowadzenie mojej strony, sprawia mi ogromną przyjemność. Robienie zdęć i filmików- sprawia mi przyjemność. I dostałam nawet propozycje, że SI napisze za mnie książke...Czyli co, nie musisz myśleć ani być kreatywnym, bo AI cię zastąpi?! Czy na tym kończy się funkcjonowanie ludzkiego rozumu?? 

(może tak, ale odwrotnie od AI nam zostaje czucie, bo mamy serce i intuicje...). 

Dla mnie, używanie tego AI byłoby wielkim oszustwem wobec ludzi, którzy na moje konto zaglądają.

Nie wspomnę, że książka która została napisana przez AI- to mega poniżające, bo to już oszustwo po całości. Ja od początku wiem, że AI to pułapka na nas.

Z rozpaczą oglądam konta tematyczne, jak są już ogarnięte przez sztuczną inteligencje. I nie tylko chodzi o treści bez duszy- zdjęcia są również sztuczne, czyli bez duszy. Brak tej łączności z rzeczywistością...Teksty też można rozróżnić, czy to człowiek czy AI- bo jestem człowiekiem i mój mózg jest elastyczny (a zwłaszcza tekst w języku polskim, bo polski jest specyficzny). 

Co z tego, że są piękne- nie mają żywego klimatu ani nie mają duszy. Nie są prawdziwe. Wszystko co sztuczne duszy nie ma....bo jest sztuczne. Ani nie ma w sobie życia.

Obawiam się, że AI tak ogarnie świat bezmyślności, że kilka zawodów na pewno zniknie bezpowrotnie...Ludzie nie będą potrzebni jeśli na to pozwolimy. Już są reklamy bez modeli, roboty w restauracjach sprzątają czy coś podają, sklepy bez ekspendientów, kasy radioaktywne bez kasjerek (wszystkie tzw. samoobsługowe, bez wyjątku). Sztuczność będzie królowała w każdym temacie, a część wygodnego społeczeństwa nie będzie zdobywać wiedzy ani nie będzie się edukować- bo po co? AI/SI wszystko za nas zrobi.

[Co to jest SI- "to termin alternatywny/przeciwstawny do sztucznej inteligencji maszyn, podkreślający że inteligencja maszyn nie musi być imitacją ani w żaden sposób sztuczna- może być autentyczną formą inteligencji..." ale to znaczy że niby co?? Że sztuczna jest nie sztuczna? To zaraz, może nasza inteligencja jest imitacją...😰, no bo sama już nie wiem- znaczy się jednak kaftan bezpieczeństwa i oddział zamknięty🔒.]

A ludzie?? Znikną w czeluściach ograniczenia umysłowego (co już idzie w zastraszającym tępie), bo mózgi nie będą pracować- bo i po co, AI będzie za nich myślało, digital pozałatwia wszystko, a rządy będą tylko zacierały rączki, bo społeczeństwem pod taką totalną kontrolą pięknie się rządzi (czytaj steruje, manipuluje, zakazuje, nakazuje). Nie piardniesz, bo zablokują ci pieniążki i odetną cię od życia. I tyle. Tak będzie, jak ludzie będa sobie pozwalać na to, co się już dzieje. Cyfryzacja wchodzi wszędzie...

Wszystko zaczyna być nam wpychane sztuczne- nawet istnieje sztuczne zapłodnienie... 

Nie macie czasem wrażenia, że ludzkości zabrano naturalność i wpycha nam się wszędzie właśnie sztuczność. Pod płaszczykiem "dla naszego dobra"...

Wydziera się nam naturalność i żywość, i wciska nam się falsyfikaty- żeby nie powiedzieć martwość, coś nie realnego, i nie wiem kto dał ku temu prawo. Najgorsze, że w niektórych momentach naszego życia, trzeba się nieźle nagłówkować żeby to ominąć. Albo rozpoznać, że to jest sztuczne.

Jednakże nie tylko w tym kryje się dla nas niebezpieczeństwo. Pamiętając, że te rozpowszechniane  narzędzia oparte na sztucznej inteligencji, nie mają serca ani duszy- trudno nie martwić się w tej sytuacji o ludzką psychikę.  Zwłaszcza o psychikę młodych ludzi, kóra chłonie jak gąbka i jest wspaniałym elastycznym materiałym podatnym na formowanie. Nie wspomnę o dzieciach, bo mądrzy inaczej rodzice, dają dzieciom coraz wcześniej te urządzenia do rączki- cały świat już przecież trąbi, jak to jest niezdrowe dla mózgu i organizmu dorosłego, a co dopiero małego dziecka.

Najgorsze jest w tym to, że młodzi ludzie/młodzież chetniej rozmawiają z AI, SI, chatbotami czy chat GPT- niż z rówieśnikami. Spędzanie czasu ze swoją rasą (w tym wypadku tzw. człowiekiem), konwersacja- to wymiana energii, emocji, spojrzeń, ciepło ciał a nawet tembr naszych głosów czy śmiech, wpływa na nasz organizm zbawiennie. Oczywiście, jeśli są to przyjacielskie wibracje. 

Co prawda niektórzy dopatrują się w AI więcej empatii niż u ludzi. Nie ma sie co dziwić- bo tak jak nie ma w sobie miłości, tak nie ma w niej też złośliwości. A biorąc pod uwagę jak ludzie bez twarzy (w internecie) uwielbiaja wylewać własne frustracje- jak kubeł pomyj na kogoś, to zrozumiały jest taki obrót sprawy. Pamiętajmy jednak...to tylko pozory. To podróbka... 

Ale...częste bezkarne rozmowy ze sztuczną inteligencją mogą prowadzić do jakże mylnej więzi emocjonalnej, pogłębieniu złego stanu psychicznego- ba! a nawet do uzależnienia od tych czatów. Zwłaszcza u często zakompleksionych nastolatków, nasila ich stany niskiej samooceny czy niepewności.

Nauk-owcy w USA, rozgryzają samobójstwo mieszkającego na Florydzie czternastoletniego chłopca, pod względem winy AI. Jego matka twierdzi, że spędzał on przed śmiercią długie godziny na rozmowach z chatbotem. Nasiliło to u niego załamanie nerwowe; matka podkreśla, że chat pod płaszczykiem przyjaźni popychał go do tego czynu- żeby więcej nie cierpiał (to była 'przyjacielska' przecież rada...).

Jak widać, nasza psyche musi się zmierzyć z czymś więcej jak zaburzenie naszego pola elektromagnetycznego- bo to powodują te wszystkie urządzenia elektroniczne.

Uważasz chatbota za przyjaciela? Możesz być w grupie ryzyka, takiego jak ten chłopiec- tak twierdzi zespół Massachusetts Institute of Technology.

Oczywiście, że udawane wsparcie, empatia czy zrozumienie- jest ułudą, bo to nie człowiek. Nasza jest rzeczywista, naturalna...Wyższość naszej polega na tym, że obrazy z naszego mózgu możemy sami sobie przekazywać do wyobraźni i zmysłu wzroku. Sztuczna potrzebuje do tego pośredników/przekaźników. Nasze zdolności poznawcze dobrze prosperującego mózgu, sztuczna inteligencja próbuje odwzorować. Jej atutem, jest wiedza. A poza tym MY mamy ENERGIE, a to coś jest po prostu martwe...

Ale po to mamy 🧠mózg, żeby z niego korzystać i jak najmądrzej korzystać z AI.  

QUO VADIS...człowieku...


BzPR pisze....


PRANA- nasza życiowa energia

Prana to energia umysłu i emocji- która przechodzi przez nasze ciało. 

To niewidzialna siła. To witalność naszej materii. To nasze zdrowie i równowaga. To w końcu fundament życia, z którego czerpiemy każdy oddech a każda myśl i ruch- są nią przepełnione. Z niej czerpiemy moc do wszystkich działań. Tych, kóre mają ogromny wpływ na nasze samopoczucie- fizyczne i psychiczne. 

Ta energia choć wpływa na nasze życie w sposób subtelny, to sposób ten jest bardzo głęboki. 

Prana może być uwalniana/napędzana poprzez różne techniki kontrolowania oddechu (pranayamy) i pozycje jogi (asany). Kiedy wykonujemy te praktyki świadomie, da nam się zauważyć subtelne ruchy energii, które przepływają wzdłuż ciała poprzez kanały energrtyczne (nadi). A kanały te, są odpowiednikiem meridianów w tradycji chińskiej.

Objawia się to uczuciem rozluźnienia, wzrostem energii czy lekkości, a także spokojnego przepływu- a ciało sie oczyszcza i pozbywa się blokad, napięć i stresu, ponieważ tak objawia się zaburzenie prany.

Dochodzi wtedy do różnych problemów zdrowotnych- tych emocjonalnych jak i fizycznych. Musimy zrozumieć, że jeśli energia nie może swobodnie przez nas przepływać- to może pojawić się u nas zmęczenie, niepokój, problem z koncentracją a to prowadzi w końcu do stresu organizmu.

Zaburzony przepływ prany wiąże się często- jak wspominałam wyżej, z blokadami w ciele. One to, mogą wynikać ze złych emocji, złych nawyków, braku aktywności fizycznej czy głębokiego napięcia lub stresu. I to właśnie w takich momentach warto sięgnąć po praktyki poprawiające pracę prany- a to przywróci równowagę energetyczną, poprawi krążenie, spokój i harmonie. A to sprzyja lepszemu funkcjonowaniu w codziennym życiu.

Warto poświęcić trochę czasu dla siebie, w tym dzisiejszym zagonionym świecie, gdzie brakuje dla nas naszych tylko momentów w naszym dniu. czasem sie zastanawiam, czy ten czas tak na prawdę jest nasz....

Zacznijmy od poranku...

Często jesteśmy zmęczeni a dopiero co wstaliśmy. Mamy mgłę w głowie. Wzdęty brzuch, a o dziesiątej rano moglibyśmy zjeść konia z kopytami. W bardzo starej tradycją medycynie chińskiej jest napisane, że śniadanie powinno się jadać pomiędzy 7- 9. Medycyna chińska nazywa ten czas, czasem największego ognia trawiennego. 


Większość z nas ten ogień niestety gasi. A czym?

* ❄ zimno- jogurtami z lodówki, smoothie itp. oziębiamy i zamrażamy nasz brzuch; ciało to musi ogrzać zanim zacznie trawić, a tak to najpierw mamy w brzuchu igloo, który musi być mocno ogrzany, żeby metabolizm zaczął pracować

*🍬 słodycze- bułeczka z dżemem lub płatki, krosant to półgodzinna energia; a potem skok w dół energii jest szybszy niż skok Małysza 

*⛾ kawa na czczo- pobudza, ale nie odżywia; jest jak auto, które ma krople paliwa⛽i zaraz niestety stanie

*🥓boczek, kiełbasa i inne ciężkie tłuszcze- to jak płat słoniny w brzuchu z ołowiem a myśli nie dadzą rady się przez to przebić

A co zamiast?

Np.:

*🍲 ciepła owsianka z cynamonem i imbirem

* 🥚 jajka na miękko, jajka po benedyktyńsku- czyli coś delikatnego

* 🥣 zupa- zupa w Chinach jest standardem od tysięcy lat

*🍏 jabłko duszone z cynamonem

To tylko przykłady, a każdy powinien dopasować śniadanie do siebie- tak, aby mu smakowało.

 

BzPR pisze.....

RYBE I KURE JEMY PAZUREM....

Okazuje się, że nie tylko. 


Jedzenie rękami wszystkiego ma swoje profity- wpływa na smak pożywienia, ale to jeszcze nie koniec pozytywów. Jedzenie rękami ma swoje głębokie stare tradycje. Postrzegane jest także jako zmysłowe doświadczenie, które zwiększa przyjemność/satysfakcje z posiłku. Oznacza to, że mózg (odbiera nasze receptory- czyli swoje z naszych rąk) zanim pożywienie dotrze do ust, myśli że ono jest smaczniejsze i pożywniejsze- niż z metalowych sztućców, które są dla niego ciałem obcym.

[na chwilę pomijam z jakich niezdrowych metali są zrobione niektóre sztućce i ile syfu w sobie mają, które zjadamy bezpośrednio z pożywieniem]

Oczywiście jemy rękoma owoce, pieczywo, pizzę, owoce morza, sushi (jedzenie pasożytów w najczystszej postaci 😁), rybę, drób, żeberka, i przekąski (finger food). Okazuje się jednak, że  można jeść dosłownie w ten sposób wszystko. 

Jedzenie rękoma jest popularne w krajach azjatyckich, Bliskiego Wschodu czy afrykańskich. W zachodnim savoir- vivre jemy  tylko to, co wymieniłam powyżej. Ba! Nawet jest w naszej kulturze źle widziane! Pierwsza ja na to kiepsko patrzyłam.

[moja babcia zobaczyła, że jem palcami, to by mnie wyklęła😁- chociaż ona nie klęła]

To nie jest tak do końca, że jest to 'inna kultura' tychże krai- bo taki sposób jedzenia ma swoje benefity i smakowe i zdrowotne. To raczej Europa jest odsuwana od wieków, od rzeczy które mają dobre znaczenie dla naszego zdrowia. W Europie rozwija się tzw. cywilizacja, która nie do końca wychodzi nam na zdrowie- raczej najczęściej wychodzi nam bokiem...

Zauważmy, że im mniej 'cywilizowany' region świata, tym mocniejsi i zdrowsi ludzie tam żyją- na dokładkę długo żyją. No ale oni nie mają tam np. energetyków i słodkich napoi- które niszczą układ nerwowy, kradną sen i koncentracje, są paliwem dla ludzi, którzy żyją w fałszywej produktywności i kończy się to nagłym zjazdem. I to by było na tyle, jeśli chodzi o podniesienie poziomu energii.

Nie mają też chipsów i innych krakersów (tzw. przekąsek)- produkty smażone w głębokim tłuszczu (frytura produkcyjna), przetworzonym nie wiem ile razy w bardzo wysokiej tempetaturze, czyli czysta forma toksyn podana naszemu układowi pokarmowemu. To nie przekąska- to autodestrukcja. Płacimy za toksyny, a one właśnie sprawiają że jesteś zmęczony/na. A ociężałe ciało i mgła mózgowa nie pozwoli ani zarabiać ani logicznie myśleć. Jesteśmy senni i wyczerpani.

Dalej, są słodkie przyjemności i fast food...to droga donikąd kochani. A raczej droga do biedy umysłowej, cielesnej, duchowej i kieszeniowej- pusto... Cukier zabija testosteron, koncentracje, energie, karmisz pasożyty, bo cukier jest ich podstawowym przysmakiem. I alko.

Każdy rodzaj alko, nie rozwiązuje Twoich problemów (ewentualnie rozwiązuje staniki i małżeństwa😁)- topisz je w alko. Jesteś szczęśliwy na chwilę- to tylko chwilowe zalanie robala. Chwilowe znieczulenie bólu psychicznego czy fizycznego. Raczej to potęgujesz- po przesadzonej dawce alko, Twój organizm popada w depresje, bo hamujesz rozwój własnych hormonów radości (a takowe mamy). To opóźnia jakikolwiek zamierzony cel, sukces...

Na szczęście też nie ma tam fast- foodów. To bieda na talerzu. Bieda w układzie pokarmowym. A więc bieda nie zaczyna się w portfelu. Zaczyna się na talerzu i w głowie...

Nie mają tam także litrów kawy (najczęściej GMO...) do wypijania i innych napojów jakimi się raczymy w cywilizacji- litry kawy to wyczerpanie organizmy a nie jego energia. Kiedy Twoje ciało stoi między cukrowym hiperaktywnym zachowaniem (czyli stanem gdzie glukoza gwałtownie rośnie i może nastąpić tzw. głupawka- zwłaszcza u dzieci) i spadkiem energi za chwilę, a po tym znów wzlotem redbullowym, a potem znowu zjazdem na chwilę podniesionym przetworzonymi węglowodanami z fast- foodów- myślisz, że Twój organizm to lubi?? Nie. Twój mózg nie myśli strategicznie a to co się dzieje- to jakbyś spuszczał swój potencjał do kibla...Kupujesz za własne ciężko zarobione pieniądze...iluzje- bo nie dostarczasz organizmowi tego, co jest dla niego wartościowe. Dostarczasz mu śmieci- więc daleko tak nie dojedziesz. To tak, jakbyś wlał w swój samochód substytut a nie paliwo. 

Ale, wróćmy do naszych rąk.

Ogólnie mówiąc jedzenie rękoma jest zdrowe. Zwiększa ono uważność i ufność (własnej energii się ufa- każdy kęs będzie odbierany jako zdrowy). A sprzyja to posiłkowi, pożywieniu i dalej- trawieniu. Jedzenie palcami to najstarsza metoda konsumpcji, głęboko zakorzeniona w tradycjach niektórych nacjach (o których pisałam). Dzięki temu możemy kontrolować ilość jedzenia. A i też jest to sposób połączenia ciała z jedzeniem. 

Twoje palce to super trakcja nerwów i zakończeń nerwowych. Kiedy jesz palcami, to tak naprawdę przekazujesz info- o teksturze, temperaturze. Mózg przekształaca te informacje w enzymy trawienne a one odpowiednio przetwarzają pożywienie. Jeśli jesz martwymi sztućcami- ten proces jest zaburzony. Twoje jedzenie nie ma wibracji. 


Twoje pięć palcy, reprezentuje pięć elementów- wodę, ziemie, ogień, powietrze, eter. I kiedy połączysz je ze swoim jedzeniem- możesz prawidłowo jedzenie trawić. 


Jedzenie rękoma często stanowi wyraz celebracji lub religijnej tradycji. W Europie przez wieki było normą ale XVIII/XIXw. wyparły je sztućce a jedzenie rękami zostało dopuszczalne w przypadku  specyficznych potraw. Zaczęło się w Anglii. 

Nowoczesne sztućce- te ogólnodostępne i tanie, często są z metali ciężkich jak ołów czy kadm. Nie żadko g@wniana jakość metalu przepuszcza nikiel do potraw- zwłąszcza gorących czy kwaśnych. To jest dla nas trucizna. Kropka.

W Chinach alternatywą stały się pałeczki. Ale one są z naturalnego matriału- z bambusa, cedru lub drzewa sandałowego. Co czyni je przy okazji lekkimi i trwałymi. Wersje wielorazowe azjatyckie, często tworzy się ze stali nierdzewnej, metalu, porcelany, kości słoniowej, plastiku (fuuu) i szlachetnych materiałów jak jadeit lub srebra. I tym ostatnim poświęce pare zdań.

Srebrne sztućce charakteryzują się silnymi właściwościami antybakteryjnymi, grzybobójczymi i odkażającymi . Są przede wszystkim higieniczne- wybór, który może naturalnie wspomagać odporność. To nie żart. Srebro znane jest z tego, że jest nam bardzo przyjazne. Jako naturalny szlachetny metal, dezynfekuje, hamując rozwój mikroorganizmów, pleśni, bakterii. Wpływa na dłuższą świeżość potraw. W kontakcie ze śliną wydziela srebro koloidalne, które działą jak naturalny antybiotyk.

Nie tylko w zestawieniu ze śliną można zrobić srebro koloidalne. Dostępne na rynku srebro koloidalen, jako jedyny antybiotyk nie niszczy naszej flory bakteryjnej, zabijając patogeny w 6- 7 minut. Można stosować u zwierząt- polecam gorąco książkę o srebrze, aby wiedzieć jak go używać. 

Oczyszcza także wodę do picia- jak??! Poprzez swoje bakteriobójcze działanie jonów srebra.  One to bowiem niszczą strukturę komórkową bakterii, wirusów, grzybów- przerywając ich procesy oddechowe i metaboliczne. Jony wchodzą w reakcje z materiałem genetycznym patogenów, co prowadzi do ich obumarcia. Możemy użyć do oczyszczania wody zarówno srebra koloidalnego jak i z powodzeniem łyżki srebrnej (próby 999- czyli  99,9% zawartości/czystości srebra).

Dobijając do brzegu. Kolejny raz napisałam artykuł o powrocie do korzeni. I ile kosztuje nas ta cała cywilizacja. Czy nam tak na prawde potrzebny jest internet, smarttv czy smartwatch lub smartphone- my mieliśmy smart rzeczy w zasięgu ręki. W zamian wepchnięto nam szmelc, plastik i chińskie buble. Na dokładkę te rzeczy- jak zaobserwujecie logicznie, nie są nam przyjazne. Ani nie rezonują z nami. Obniżają nasze wibracje i częstotliwości przy tym nasza odporność- przy okazji aplikuje się nam rzeczy, po których przestajemy myśleć. Zachwyceni wątpliwym postępem, chodzimy w plastikowych g@wnianych materiałach i na dokładkę pod nimi też śpimy, dają nam w supermarketach na nasze talerze g@wno (ciężko w nich znaleźć po prostu jedzenie), g@wniane buty chińskie rozpadające się szybko na dokładkę mają klej, po którym buty i skarpety tak śmierdzą, że ciężko ten smród wytrzymać (to tylko jeden przykład)- ogólnie otoczeni jesteśmy g@wnianą jakością, bo mogłabym tak wymieniać i wymieniać. 

Trzeba się nieźle naszukać i sporo zapłącić, żeby znaleźć jakość. Jakość z minionej ery- a od jakości zależy jakość naszego życia.

Kochani moi czytelnicy  

Żyjemy w dość dziwnych, ciężkich ale ciekawych czasach. Z niecierpliwością oczekuje, co się wydarzy dalej. Chociaż powtarzam, że musiałam się nauczyć funkcjonować w tych czasach na nowo- bo to nie ma nic wspólnego z życiem, które zostawiłam za sobą.

Życie ma swój termin ważności- a na dokładkę my go nie znamy. Więc czerpmy z niego garściami! Ale tylko te dobre rzeczy, na kiepskie i kiepskich ludzi szkoda czasu.

Nie wahajmy się użyć własnego życia, by żyć- tak jak lubicie, tak jak Wam się podoba. 

"Przyszłam żeby istnieć, przyszłam żeby żyć"- przypomina nam piosenkarka Goyah. '...jestem oddycham żyje...'- tekst jakby utworzony dla tego bloga.


Z CYKLU - znalezione w sieci...

'Prosiłam o siłę- a Bóg dał mi trudności aby mnie wzmocnić...

Prosiłam o mądrość- a Bóg dał mi problemy abym nauczyła się je rozwiązywać...

Prosiłąm o pomyślność a Bóg dał mi umysł i siłę do pracy...

Prosiłam o odwagę- a Bóg dał mi niebezpieczeństwa do pokonania...

Prosiłam o łaski- a Bóg dał mi możliwości...

Nie otrzymałam nic o co prosiłam- ale dostałam wszystko czego potrzebowałam...'

Człowiekowi jakieś byty żyjące na ziemi, moga odebrać różne rzeczy- majątek, zdrowie, rodzinę...Ale nigdy nikt nam nie odbierze: 

*...wolności wyboru własnej postawy wobec zaistniałej okoliczności

*...wolności wyboru własnej drogi

*...wolności własnego umysłu- czyli wolność naszych myśli

W tym popieprz@nym systemie stworzownym przez szaleńców żyje sobie człowiek- a on może się przeciwstawić i żyć tak, jak chce. Twój dom- Twoje zasady. A domem jesteś Ty. 

Życzę Wam samych serdeczności

Wasza BzPR

Zdjęcia przyrody- by BzPR, reszta z sieci.

Zajrzyj do moich produktów- Zielarni BzPR

https://babciazpieklarodem.blogspot.com/2025/08/115-zielarnia-bzpr-produkty.html

Zapraszam na moją stronę na FB

https://www.facebook.com/share/196MK77YbS/

i na mój Instagram

https://www.instagram.com/babcia_z_piekla_rodem?igsh=NjB4dHEzZWNmOXl0










 






Komentarze

Blog dla kobiet 40+

Zastanawiasz się, jak zadbać o ciało i ducha po czterdziestce? Chcesz wiedzieć, jak być szczęśliwą, atrakcyjną i spełnioną kobietą, w pełni świadomą swojej wartości? Babcia z piekła rodem to jedyny w swoim rodzaju blog, który został stworzony specjalnie dla kobiet 40+ oraz wszystkich tych pań, które pragną cieszyć się życiem w każdym wieku. Znajdziesz w nim odpowiedzi na wiele nurtujących Cię pytań, nie tylko tych związanych z tematyką urody oraz wizerunku. Czeka tu na Ciebie mnóstwo interesujących przepisów kulinarnych, wskazówek dotyczących naturalnej pielęgnacji ciała, a także wartościowych porad z zakresu zdrowego trybu życia i dbania o siebie. Ten wyjątkowy serwis poradnikowy dla kobiet doda Ci motywacji do działania na każdy dzień, ułatwi zmianę niewłaściwych nawyków i sprawi, że na nowo spojrzysz na otaczającą Cię rzeczywistość. Dzięki niemu znajdziesz sens egzystencji i nauczysz się cieszyć codziennością, kiedy wszystkie dni wyglądają tak samo.

Babcia z piekła rodem – to miejsce dla każdej z nas!

Chcesz wprowadzić jakieś zmiany w swoim dotychczasowym życiu? Szukasz inspiracji i pozytywnej energii, które pozwolą Ci w końcu odnaleźć Twoją prawdziwą pasję? Babcia z piekła rodem to blog tworzony przez energetyczną artystkę, która doskonale wie, jak poradzić sobie z upływającym czasem, by zachować młody umysł, ciało i ducha. Jeszcze kilka lat temu kobiety po czterdziestce były praktycznie niezauważane. A przecież one też pracują, wychowują dzieci i pragną jak najlepiej czuć się w swojej własnej skórze. Jeśli Ty też tak uważasz – koniecznie dołącz do nas i bądź szczęśliwa bez względu na metrykę! Miłej lektury!

Blog lifestylowy dla kobiet