14.
BLOG NIE TYLKO DLA BABĆ
„ Zwariowałaś? Zachowaj trochę szaleństw na
menopauzę!”
Woody Allen
MENOPAUZA- KOLEJNE NASZE WCIELENIE cz.I
Miałam dać inny tytuł, ale jaki
inny byłby lepszy? Od razu wiadomo o co chodzi.
Menopauza. Klimakterium. Koniec.
Koniec kobiety. Nie możesz już mieć dzieci. I tracisz seksowność. Tracisz
kobiecość. Przestajesz być atrakcyjna. Twoja młodość już poszła. Starzejesz
się. Twoje ciało zacznie obwisać. Zmarszczki idą czwórkami.
ITP. ITD.
Szczerze? Usiąść i płakać. Albo
może żywcem się zakopać, żeby na to nie patrzeć. Albo nie wiem, może czas już po prostu odejść?
Można się załamać i popaść w
niezłą depresje z myślami samobójczymi. A na dokładkę wszędzie stawia się na
tzw. młodość- a wręcz obsesyjny kult młodości! Piękne, młode kobiety z pięknymi szczupłymi nogami, w pasie jak
Barbi ze zgrabnymi piersiami- a piersi w pewnym wieku ciągnie grawitacja...
W telewizji, gazetach i mediach
społecznościowych- szczupłe, zgrabne, wyprasowane na twarzy kobiety.
Jeżeli któraś z Was przebrnęła lub brnie przez klimakterium
bez wściekłości, bezsilności, bez pytań „co to qrwa jest?!”, bez szerokich
oczu ze zdziwienia na to co się dzieje- to ja pragnę pogratulować. Osobiście!!!
Nikt nas w to nie wprowadził.
Nikt tego tak naprawdę nam nie wytłumaczył. Nasze babcie, mamy, ciocie itp– miały właśnie pojecie jak wyżej wymieniłam. I to nam przekazały.
Większość z nas miała w głowie tylko takie wiadomości. Czyli- pojęcie zero, a
wręcz same jakieś okropieństwa. Nie dziwie się, że dużo kobiet z tego powodu
popada w depresje i zamyka się w sobie. Wprowadzone jesteśmy w okres pierwszej
miesiączki, wiek dojrzałości, ciąże, poród –a więc dlaczego ten kolejny etap w
naszym życiu traktowany jest po macoszemu?!
Ja się interesowałam. Ja się
przygotowałam. Ale i tak nie było fajnie. Ani miło. Będę
szczera- było fatalnie. Dożo pracy włożyłam w siebie aby się z tym uporać. A
raczej uporać się ze sobą. Okazało się bowiem, że moja wiedza teoretyczna nie
miała wiele wspólnego z tym co się wydarzyło w praktyce. Za to wiedza praktyczna
przypominała mi erupcje wulkanu (nie mylić z erekcja J). Byłam wręcz przekonana, że jestem wspaniale
przygotowana. Przeszłam tyle rzeczy w życiu, to i z tym sobie poradzę!
A tu d@pa.
A czy można się przygotować na
to, że pochrapiesz za mocno w nocy (czyli za dużo nawdychasz się powietrza) i
kiedy rano wstajesz masz brzuch jak w trzecim miesiącu ciąży? Albo czy można
przygotować się na to, że Twoje piersi ze zgrabnych, dorodnych stojących grejpfrutów przemieniły się w
wielkie melony i na dokładkę wiszące?! Albo patrz na to: spojrzałam na pyszne ciasto i przytyłam
natychmiast dwa kilo. Ciało wyprzedziło oczy, usta a nawet żołądek i od razu
wrzuciło kilogramy- zanim ciasto dotarło do ust...nawet nie dotarło w ogóle...
I tu wracamy do poprzedniego
odcinka bloga „ Kiedy i jak budować swoja odporność”. Tak się świetnie składa, że te dwa wpisy świetnie się pokrywają. „ Nie jem pizzy, nie jem fastfoodowych
świństw, nie jem słodyczy (lub je ograniczam bardzo), moja ilość jedzenia się
wręcz zmniejszyła a nic nie chudnę.”
Link do 'Kiedy i jak budować odporność'
https://babciazpieklarodem.blogspot.com/2020/07/13.html
A w druga stronę – częsty głód, ochota na słodycze, ochota na tłuste jedzenie i chlebuś. Podjadanie. Soki. Lody. Ciasteczka.
To jest normalne bo zmniejsza się
ilość pewnego hormonu odpowiedzialnego za apetyt. A inny ma podwyższona produkcje i przez to walczymy z nieproszonym tłuszczykiem jak Don Kichot z wiatrakami (zawsze się zastanawiałam dlaczego nie nazywa się on 'Don Chichot'😊- bo to bardziej do tej sytuacji pasuje). I do tego, jak się zrobimy pulchniejsze to grozi nam złe samopoczucie z powodu wyglądu, jesteśmy mniej sprawne, a pojawiają się dziwne objawy chorobowe. I
jeszcze dojdzie do tego niska samoocena.
Same przyjemności jak widać.
1. Zmiana
diety- jesteś tym co jesz
Dlatego My musimy zmienić bardzo
dużo. W sobie. I siebie. Zmienić swoje życie- zmienić styl życia. I to My musimy zrobić- bo nikt
nie zrobi tego za nas. Bardzo duży nacisk powinnyśmy położyć na jedzenie. I to
powiedzonko „jesteś tym co jesz” to nie jest takie pierdu pierdu. Twoje
jedzenie wchodzi w Ciebie- bezpośrednio. Nawet Ty nie masz tam dostępu
bezpośredniego jak to- co zjadasz. I to co dajesz swoim
narządom, to one musza przerobić. Jak jesz witaminy w postaci warzyw i owoców-
to Twoje ciało ma naturalne witaminy. Jak dajesz chemicznie wytwarzane „
witaminy” (czyli tabletki, w których tak naprawdę nie wiemy co jest), to Twój żołądek dostaje po prostu chemie, która na dokładkę musi
przerobić (i to ma być witamina?!?!). Jak jesz gówno- to masz w środku gówno. I
to jest proste jak drut. I w każdej chwili możesz to zmienić. Teraz. Zaraz. Już.
Nie będę Wam tutaj mówić co- bo chyba wszystkie wiemy jakie mamy grzechy główne naszej diety.
(sama też mogę bić się w piersi J)
Aleeee....
Ja jestem pewna, że dzięki temu że w mojej diecie nie ma mięsa –nie mam tzw. „uderzeń”. Miałam tego przykład, kiedy będąc zaproszona na mocno zakrapianego grilla (takiego znienacka) i nie miałam za dużego wyboru w menu. Mogłam jeść listki sałatki pod alkohol, albo dziabnąć mięso. Ominę różne perypetie późniejsze (delikatnie mówiąc) i przejdę do sedna sprawy- przez kilka dni miałam nie fajne zjawiska wybuchającego gorącą a w nocy nie mogłam spać, bo czułam się jak na jakiś tropikalnych wyspach (gorąca i mokra z tej temperatury!). Nic przyjemnego i nie chce tego więcej.
To samo mam jak się zapomnę z białym pieczywem. Nie mam tu oczywiście na myśli, że dziabnę sobie od czasu do czasu.
I też był problem kiedy zaczęłam pić proteinowe szejki - nie podchodziłam nawet do tematu makijażu, bo po pół godzinie wszystko płynęło.
Każdy oczywiście jest inny i ma inne potrzeby. Ale jedno jest pewne- w tym czasie do naszej diety musza być dołączone warzywa (zielone,strączkowe,więcej dyni, kiszonki), owoce (nie jemy wieczorem ze względu na cukier i fermentacje). Pieczywko ciemne, najlepiej z ziarnami (ogólnie-ziarna, ziarna).
Ograniczyć tłuszcze i sól kuchenną- pamiętajmy o tym, że ona jest prawie we wszystkich produktach przetwarzanych. Wprowadźmy sól kłodawską- bo ta jest nieoczyszczona i dostarczy nam mikro i makro minerały tak bardzo nam potrzebne- zwłaszcza w tym okresie organizm bardzo tego potrzebuje. (artykuł o soli i jej dobroci jest poniżej).
Tłuste zamieńmy na chude. A przede wszystkim ograniczmy porcje. I już nie płaczmy, że te kilogramy nam wpadły- zacznijmy się cieszyć, że nie ma ich więcej (zawsze można znaleźć jakiś pozytyw). I oto musimy zadbać. Walczmy o siebie.
[https://babciazpieklarodem.blogspot.com/2024/12/108tam-gdzie-pieprz-i-waniliai-sol.html]
2. Ruch
Tak, tak, tak. Ruch jest bardzo wskazany. Lubisz biegać-biegaj. Mogą to być również długie spacery -super jak z kijkami. Jeszcze lepiej jak zrobisz tzw. szybki spacer- nie robisz żadnej akrobatyki a każdy mięsień pracuje. Idealnie jeśli się spocisz. Aktywność fizyczna jest naprawdę bardzo ważna -nie pozwólmy sobie na zniedołężnienie! A jak się zapuścimy to tak będzie. Spokojna gimnastyka typu rozciąganie (bez pajacyków! bo jak o nich słyszę, to koniec gimnastyki😀:) jest bardzo wskazana. Zwróćmy uwagę na kolana, cale ręce (hantle 1 kg lub po prostu butelki z woda) i szyje. I troszkę rozciągania barków i kręgosłupa. Przy różnych schorzeniach powinnyśmy poradzić się specjalisty, aby sobie krzywdy nie zrobić. Ale nie zaniechajmy aktywności!
Chciałam tylko jeszcze podkreślić, że każda forma ruchu pobudza perystaltykę jelit (moje koty np. dostają tzw. głupawki i latają po całym mieszkaniu oznajmiając co za chwile nastąpi -i już biorę odświeżacz powietrza do reki:). Ja wiem, że większość z nas nie lubi się męczyć- wiec znajdźmy formę ruchu, która przy okazji sprawi nam przyjemność.
Ja zauważyłam od jakiegoś czasu, o ile wolniej robię pewne rzeczy. Organizm nas sam spowalnia. Jeszcze raz podkreślam-zacznijmy słuchać swojego ciała. Zacznijmy z nim współpracować. Zacznijmy mu pomagać. On sam nie da rady. Nie róbmy nic przeciwko niemu. A przede wszystkim nie obrażajmy się na niego! My już nie musimy wykarmić gromadki dzieci. Mamy więcej czasu dla siebie- więc się sobą zajmijmy.
Natura sama wie co robi. Nie raz sobie myślę- jaka natura jest mądra dając nam menopauzę! Jestem pewna, że nie jednej z nas (w syndromie opuszczonego gniazda) przyszedłby głupi pomysł do głowy- jeszcze raz zostać mama! Mogę się założyć że tak by było! A tu wszystko ma swój czas. Teraz jest taki okres (nie mylić z miesiączką bo jej już nie ma:), kiedy możemy poświecić czas sobie. Przyjrzeć się sobie.
3. Pokochaj nowa siebie
Jakże mylne było wpajanie kobietom, że ta kolejna faza w naszym życiu jest końcem kobiecości!
Popatrzmy na to z innej strony. My już nie musimy nosić wysokich obcasów, które nam zdeformowały stopy. I były nie wygodne. My już nie patrzymy z ekscytacja na ciuchy. Stawiamy na wygodę. I aby było komfortowo. My już nie stajemy do wyścigu o bycie ta "naj" w towarzystwie. Nie kładziemy już nacisku na kuszenie i nie sprawdzamy czy "samce lecą na nas". Raczej mamy (większość z nas) bardziej olewający stosunek do tego- jak się nie podobam taka jaka jestem to baj baj amigo. Ja już żadnych szpilek, żeby zwracać na siebie uwagę -nie założę. No, jaki mniejszy fajny obcasik, ale wygodny- bardzo proszę!
Kilka dni temu, coś mnie naszło na obcisła sukienkę (byłam sobie w domu, wiec nikt opiętego brzuszka nie zobaczy:). Poczułam się jak w pancerzu. Jakbym sama zamknęła się w trumnie. Wierzcie mi, że chyba ją szybciej zdjęłam niż założyłam! Tu mnie cisnęło, a tam się wpijało coś, tu mnie coś uszczypało a jeszcze coś innego mnie owijało i nie mogłam oddychać... Dodam, że rozmiar dobry, ale już fason nie ten.
I możemy być dalej piękne i atrakcyjne, ale nie za cene wolności ciała- freedom!! Zmieniamy fason garderoby tak, aby nam przede wszystkim się podobało i było wygodnie. I możemy byćdalej eleganckie. Zwłaszcza, że rynek odzieżowy w dzisiejszych czasach jest dość obfity.
Bardzo mi się przykro zrobiło, kiedy moja przyjaciółka nie chciała kupić krótszej sukienki (a wyglądała- noooo ja cie!) bo powiedziała, że jej się nie podobają jej kolana. Ja wiem, że one są inne jak były- ale nie popadajmy w taka otchłań. Pokochajmy siebie i te zmiany. To jesteś Ty. Cały czas ta sama. Tylko czasem jest nam potrzebne wsparcie- bardzo ważne właśnie w tym momencie. Zwłaszcza męża i rodziny. Absolutnie.
4. Kocham Ciebie Mamo
U mnie w dalszym ciągu grozi śmiercią (w najlepszym przypadku złośliwością, sarkazmem lub wypluciem jadu) kiedy jakaś młodzież powie "że w waszym wieku" coś tam...
Głównie nie chcemy tego słyszeć od naszych dzieci- a córek zwłaszcza, np. "no mamo masz menopauzę, więc co się dziwisz" itp itd... Uczcijmy to minuta ciszy...zabrzmiało to jak "i nie zapominaj o tym!".
My potrzebujemy miłości, przytulenia, zapewnienia nas że wykonałyśmy dobra robotę. Mam na myśli tutaj wychowanie dzieci. Nie chcemy się czuć jak "te gorsze" bo już nie możemy rodzić dzieci. Jesteśmy w tym czasie bardzo wrażliwe. Jak otwarta rana.
Jak uczyłyśmy swoje dzieci chodzić- to robiłyśmy to z pełnym zrozumieniem. Bo to było coś, czego dzieci jeszcze nie znały. My też tego nie znamy. My też dopiero raczkujemy w tym wieku- jeszcze w takim wieku nigdy nie byłyśmy. I też potrzebujemy czasu, żeby nauczyć się z tym żyć.
Jak czasem słyszę jak dzieci odnoszą się do matek -to scyzoryk mi się w kieszeni otwiera. Mam nawet wrażenie, że traktują swoje rodzicielki jak głupsze i bez szacunku... A to przecież dzięki nim mają dużo rzeczy wpojone. A kto dzieci nauczył wszystkiego? Miłości, empatii, przyjaźni, zrozumienia i przygotował w miarę swoich możliwości do życia. Im należy się szacunek a nie pyskowanie.
Ja nie wiem jak to zrozumieć, ale w krajach które uważa się za mniej cywilizowane (tak szczerze to nie umiem wytłumaczyć dlaczego mniej) zauważyłam pewna tendencje. Oni maja ogromne poważanie i zaszczyt, jeśli maja w rodzinie starszych ludzi. Otaczają ich należytym szacunkiem . Szacunkiem za to, że dali początek rodu, szacunek za mądrość życiową. Nigdy tzw. mędrcem nie jest młodzieniaszek. To musi być ktoś z doświadczeniem.
A u nas co się słyszy? "Oj mamo, ty się na tym nie znasz..." Albo nie mile wyśmiewanie jeśli chodzi o obsługę komputera czy laptopa...Tylko jak będą mieć problemy w życiu to pomoże im internet czy osoba z doświadczeniem, która wie jak co załatwić?
Ostatnio rozmawiałam z kolega. I mówi "jak ja do mamuśki jadę to ona już ma przygotowane jedzonko, które lubię i jeszcze jakaś niespodziankę w postaci ciasta". A ja się pytam "a jaka Ty masz niespodziankę dla mamy (oprócz niespodziewanego podrzucania dzieci:), co Twoja mama lubi?". "No przecież to mama, ona nigdy nic nie chce jak się jej zapytam". A jak jej musi być przykro jak wychodzisz od niej synku i niespodzianki nie było...
5. Seks
Przeraziłam się trochę rozmawiając z cioteczkami u mojej cioteczki (przeciętna wieku ok 80). One mi powiedziały, że w dalszym ciągu mają uderzenia gorąca i czasem bezsenne noce! Ale wracając znowu do ich pokolenia i ich jedzenia- nikt im nie powiedział co z tym robić. Po rozmowie z nimi doszłam do wniosku, że większość zrezygnowała z seksu. A dlaczego ? A głównie dlatego, że wstydziły się swojego ciała. Nie chciały żeby maż oglądał ich brzucha czy schabików. Serio? A mężowie nie mieli brzucha i tłuszczyków, łysinki czy czegoś tam?
"Ale mężczyzna to mężczyzną"- usłyszałam w odpowiedzi...Ale my już na szczęście nie żyjemy w tych czasach co one- gdzie rola kobiety była sprowadzona do roli gosposi. My już mamy inna świadomość.
Rozpadły się co poniektórym związki, bo kobiety się kochać nie chciały. Ja wiem, że suchość pochwy nie jest przyjemna- ale chciałam przypomnieć, że to nie jest przypadłość tylko kobiet w menopauzie, bo andropauza też ma swoje nie dogodności dla panów, co oznacza, że nie jesteście w tym same. Poza tym mamy teraz dostęp do rożnych żeli (sprawdzajmy skład, aby nie były nafaszerowane chemią!), które to niwelują. Seks reguluje (nawet w tym okresie) prace hormonów, pobudza prace obiegu krwi i ogólnie przeżycie orgazmu pobudza wszystko co możliwe- to nasz dobrostan.
A z ciekawości zajrzałam do internetu. Pod hasłem menopauza znalazłam jakieś suche info typu- tyjesz, brzuch, suchość pochwy, kilogramy, problemy z seksem, dieta, ruch, złe trawienie, zła przemiana materii itp itd. Jest tam info jakie kupić witaminy wspomagające ( czyli to o czym mówiłam- chemia), tabletki łagodzące objawy (znowu chemia) a cud miód iść do specjalisty i brać hormony (jeszcze jedna chemia). A jeszcze są spirale/wkładki wewnątrzmaciczne, przy której nigdy nie znałam dnia ani godziny kiedy będę mieć okres. czy to jest normalne? A po pewnym czasie moja macica wypchnęła ja półtora centymetra wiec się ciesze, że w tym czasie nie zaszłam w ciąże. Miałam przy tym ciągle jakieś infekcje- wiec macica wiedziała co robi.
[spirala to ciało obce w macicy, więc narząd ten produkuje ciągle swoje przeciwciała chcą ją wypchnąć- a więc mówiąc w skrócie jest ciągły stan zapalny, czyli nasza immunologia/odporność jest osłabiona; dzięki temu, że jest ciągła produkcja przeciwciał- plemniczki, które biegna do jajeczko ciągle sa przez nie zabijane; mojej koleżance spirala wrosła w powłoki brzuszne...nie chcecie wiedzieć co przeżyła podczas jej usuwania- powiem tylko, że przeżyła ogromny ból przy tym zabiegu. Czy uważacie, że ciągły stan zapalny w macicy nie ma swojego ciągu dalszego?? Biorąc pod uwagę, że jedna wkładka jest miedziana a druga ze sztucznymi hormonami- czyli nie jest to rzecz pochodząca z Natury, zadajmy sobie więc pytanie- czy takie coś jest w stanie pomóc naszemu organizmowi- czy jednak zaszkodzić? Metal (i jego skład, a także odpady z miedzi z czasem...) i sztuczne coś (w tym wypadku coś zwane hormonami) wpuszczane do naszego organizmu? I stały stan zapalny w macicy...
Skutki jakie mogą wystąpić:
*nieregularne cykle- nie wiem kiedy, nie wiem gdzie; krwawienie pomiędzy miesiączką, zanik miesiączki, silne miesiączki (czyli: 'co mi panie dasz...??'- jak w piosence Bajmu)* infekcje dróg rodnych wraz z upławami* bóle; kręgosłupa, brzucha/skurcze, całych pleców* zawroty głowy* zmiany nastroju, wręcz depresyjne i wściekłość (bo to jest wściekłość Twoich własnych hormonów, które wzywają armie przeciwciał do walki z tym czymś)* tymczasowa lub ciągła tkliwość piersi- jak byś była cały czas przed miesiączką (no bo i jesteś w takim stanie)* trądzik i inne wykwity/syfy, bo organizm te syfy wyrzuca na skóre aby Ci pokazać, że wprowadziłeś toksyny)* zwiększenie masy ciała* wypadanie włosów* torbiele na jajnikach* ryzyko zapalenia narzadów miednicy mniejszej!!- macica z jajowodami, jajniki, pochwa, pęcherz moczowy, końcowe odcinki układu pokarmowego, początek cewki moczowej, odbytnica...* no i powikłanie- spirala/wkładka przebija ściankę macicy...*]
Szczerze? Po tym wszystkim co przeczytam w internecie, poczułam się jak chora a na dokładkę zagrożona! Ale menopauza to nie choroba- tak samo jak miesiączka czy ciąża. Tego się nie leczy. Stwierdziłam wiec, ze nie będę tych "sucharów" czytać w internecie. Sięgnę po książkę osoby, która jest w wieku klimakterycznym i chce się z nami podzielić swoimi doświadczeniami i przeżyciami. Która być może nie jednej z nas pomoże zrozumieć w jakim momencie życia jesteśmy i że on jest też piękny. A żeby był piękny to zależy tylko od nas. Ja też się sama ekscytuje kupnem tej książki bo już trochę przeczytałam i chce tą wiedza się z Wami podzielić. Ale o tym W drugim odcinku tego tematu. Myślę, że warto poświęcić na to czas- bo chociaż jedna duszyczka kobiety uratowana ze stresu z powodu menopauzy, bardzo mnie ucieszy!
Kobiety różnie przechodzą klimakterium. Są nerwowe, Są wybuchowe. Są czasem niezrównoważone wręcz z humorami. A nad tym wszystkim można zapanować. Można to wszystko wyciszyć. Tylko trzeba znaleźć "swój sposób".
Ale o tym i wielu innych rzeczach dotyczących tego jakże innego doświadczenia naszego życia- w drugim odcinku o menopauzie.
A tak poza tym to doszłyśmy z moja Ania S. do wniosku, że:
SEKS DRINK AND ROCK AND ROLL !!!
Tego wam życzy Wasza Babcia z Piekła Rodem (BzPR)
Chciałam bardzo podziękować, bo na moim blogu było Was tutaj ponad 2000 razy!!! To robi sens tego pisania i jest to taki mój osobisty mały sukcesik. Nareszcie robię to co lubię i daje mi to oprócz lubienia dużo satysfakcji! Jeszcze raz dziękuję:)
{zdjęcia ogórasków i śliweczek Marzenka M. ze swojego ogródeczka}
EDIT:
A tu link do nanoplastrów firmy $LifeWave$- bezinwazyjna, bez skutków ubocznych, kompletnie naturalna pomoc przy menopauzie (i nie tylko). Zapraszam do poczytania tego odcinka, zapoznasz się (kobieto i mężczyzno) z niesamowitą technologią XXw. Zapraszam!
https://babciazpieklarodem.blogspot.com/2023/10/90na-fali-naszego-zycia-lifewave.html
EDIT: 2026 (w sumie blog ma 73000 otwarć😁)
Zapraszam do linka z moimi produktami (Zielarnia BzPR), tam też znajduje sie mieszanka wspomagająca nie tylko menopauze, ale też nasz metabolizm.
https://babciazpieklarodem.blogspot.com/2025/08/115-zielarnia-bzpr-produkty.html
Mały zielnik BzPR (lawenda jest wspaniale uspakajająca nasze hormony!)
A dzisiaj cudowna
LAWENDA
A nie bez celu właśnie teraz pisze o lawendzie- własnie zaczynają się jej zbiory. Roślina ta, nie tylko ma swój specyficzny zapach i niepowtarzalny kolor. Poznajmy jej duza ilość zastosowań.
Lawendę możemy użyć do sypialni. Możemy użyć olejku na poduszkę na lepszy sen. A możemy tez suszone kwiaty umieścić obok łóżka lub włożyć do podszewki. W takiej wersji jest cudowna na migrenę i depresje. Uspakaja po nerwowym dniu. Uspakaja tez przed przyjściem denerwującego męża:) Możemy przed pójściem spać, zafundować sobie kąpiel:
-sol do kąpieli
-zaparzone kwiaty lawendy w szklance, odcedzić i zalać tym sol do kąpieli
-dodajemy olejek migdałowy
Odpręża, uspakaja, koi zmysły, koi ból, działa znieczulająco.
Przeziębienie i lawenda? Proszę bardzo!Inhalacje z kilkoma kroplami ułatwia nam oddychanie a możemy wlać kilka kropel do wody tzw. kominka i zapalić pod tym świeczkę. Zapach uspokoi i kaszelek ukoi. Na bolące gardło- parzymy susz, po wystygnięciu płuczemy. A na dreszcze robimy nalewkę- do spirytusu wlewamy zaparzony susz i nacieramy bolące miejsca lub dla rozgrzewki nacieramy szyje czy korzonki. Możemy tez sobie golnąć :) Do spirytusu możemy dolać tez olejek lawendowy- ale wtedy nie radze golnąć. Przy okazji pozwala pozbyć się bolącego pęcherza czy infekcje intymne -jeśli zrobimy tzw. nasiadówkę.
Dla miłośników herbatek- lawendowa herbatka przynosi nie tylko spokój ale jest wspaniała na układ trawienny, kolki, wzdęcia, zaburzeniach jelitowych zwanych po prostu sraczka:)
Problemy ze skórą? Trądzik, pryszcze, ukąszenia owadów. Potrzebny jest tylko tonik z olejkiem lawendowym (przegotowana woda z wyciągiem lub olejkiem).
A włosy? Tak! Jeśli masz już w domu wyciąg lub olejek- to po prostu wymieszaj go z woda i przepłucz włosy po myciu. Ja zaparzam susz, siemię lniane -gluty siemienia mieszam z zaparzona lawenda, wlewam do butelki z rozpylaczem. Powstaje nam mgiełka, którą spryskujemy czyste włosy. Likwiduje przy okazji wszy i gnidy.
Lawendowa przyprawa? Tak! Jest nawet w ziołach prowansalskich. Cudowna jako dodatek do sałatek, surówek, sosów i domowych ciast. Nie uwierzycie, ale możemy zrobić same swój cukier lawendowy. Do słoika z cukrem wsypać 2-3 łyżeczki kwiatów i odstawić na półtora miesiąca, potem przesiać przez sito. Słodzimy nim herbatkę, dodajemy do ciast. Nie byłabym sobą żebym nie poeksperymentowała. Taki cukier możemy zblendowac z imbirem
(świeżym oczywiście).A dla domu? Ja wykurzyłam mole z mojego mieszkania. Zakupiłam woreczki, wsypałam susz i powsadzałam gdzie mogłam. Wymieniałam kwiaty co jakiś czas. Do sprzątania mieszkania używam m.in. wody z octem. Aby pozbyć się zapachu octu dolewam właśnie wodę z zaparzonej lawendy. Przy okazji pomaga się pozbyć mrówek, much, komarów i mszyc. Nadaje się również do czyszczenia mebli drewnianych. Olejek możesz wlać (kilka kropel) do worka w odkurzaczu- nie będzie przykrego zapachu przy odkurzaniu (zwłaszcza jak masz zwierzęta).
Olejek lawendowy ogólnie ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczne i przeciwzapalne. Wspomaga gojenie się ran, oparzeń , redukuje obrzęki.
A jak zrobić olejek?
1. włożyć susz do słoika ( najlepiej ten świeży, właśnie zbierany)
2. zalać olejem tak żeby przykryć kwiaty
3. zakręć słoik i postaw w zacienionym miejscu na półtora miesiąca
4. po odstaniu przelać przez gazę i przelać do ciemnej butelki
Coz tu dużo mówić o tej wyjątkowej roślinie. Jest niewątpliwa ozdoba ogrodów a pola lawendowe są jednym z najpiękniejszych widoków na świecie.
Jest inspiracja dla artystów. Częstym tematem ozdobnym kuchni czy restauracji.
Jest inspiracja tez dla mnie. A wiec przedstawiam Wam również parę moich projektów.
Życze Wam lawendowych snów- tzn. spokojnych i cudownie fioletowych.
Wasza BzPR.
Przepraszam za błędy, których mi się nie udało poprawić.
Zapraszam tendencyjnie na strone BzPR stworzona specjalnie dla Was- Babcia z Piekla Rodem.
Poznaj mnie lepiej na Instagramie @ babcia_z_piekla_rodem.
I odwiedzaj mnie, bo właśnie Ty robisz sens mojego pisania.
Dziękuje!!!
Naciśnij SUBSKRYBUJ a będziesz otrzymywała powiadomienie o nowym odcinku bloga BzPR.
BLOG NIE TYLKO DLA BABC
Nacisnij TUTAJ aby obejrzec live z K. Wierzchowska -temat "Menopauza"












Super tekst. Z niecierpliwością czekam na 2 część. 😊🌹
OdpowiedzUsuńJak milo z rana, przed praca dostac taki komentarz! Bedzie prawdopodobnie w weekend- zycze duzo radosci w dzisiejszym dniu:) lece "gotowac" sie w pracy:)
UsuńSpodziewałam się i czekałam na wpis o menopauzie. Każda z nas może przechodzić ten okres trochę inaczej, pomijając oczywiście klasyczne objawy. 😬😓😩😤Ale wszystkie potrzebujemy masę wsparcia i zrozumienia z każdej możliwej strony. 🤗😄Miłość bliskich nam ludzi też gra tu ogromną rolę!!!. 🥰 Myślę, że żeby zachować zdrową psychikę trzeba mieć cel w życiu. Ten obecny lub ten do którego będziemy dążyć!. Fajnie wspierać się i wiedzieć, że nie jesteśmy w tym wszystkim same!!!. 🤞Dzięki za ten wpis i czekam na więcej!. 👍😄
OdpowiedzUsuńZapomniałam,!!! Twoje zdjęcie na wstępie wpisu👍 - nie możliwe😯, nie ma takich pięknych babć!!!!. 😘
OdpowiedzUsuńhahaha - dzisiaj wciaz babcie seksowne i wciaz atrakcyjne:)
UsuńMenopauza - never ending story, ja to znam i ciągle przerabiam, szczególnie teraz jak jest lato i bardzo gorąco, a uderzenie gorąca wydają się wyjątkowo silne. Ja pije dużo wody a szczególnie gdy piję winko. Ala masz rację sex drink and rock and roll to jest to! Super tak dalej 🏅🍾🍸👍🥂
OdpowiedzUsuńNiestety nie jest to zawsze do wykonania :( ale mamy pole do popisu bo zawsze możemy zrobić rzeczy, które lubimy i poprawiają nam humor! Może kochana znajdziesz coś dla siebie w drugiej części -buzialek!
UsuńJak dobrze Cię poczytać,a przy tym jest nadzieja,ze na całe zło jest sposób i Ty go znasz!😘
OdpowiedzUsuńTak Dorotko i damy temu rade!!!!
Usuń50 - siatka się zbliża... Wyglądam, jak gówniara, z tyłu ;) z przodu muzeum, z tyłu liceum.... Hoduję nadal mały tyłek, długie, szczupłe nogi i ... największe zmarszczki mimiczne od śmiechu i nie dam się wyliftingować, czy cóś... ;) Fajnie napisane, ale z jednym mam problem - uderzenia gorąca, jeśli nie aplikuję plastrów hormonalnych, nie śpię, nie funkcjonuję. Mi osobiście widocznie jednak regulują ten ogromnie nagły spadek.... Z resztą się zgadzam - dieta, ruch, seks i dobry humor. I jestem z tych beznadziejnych bab, które rozkochały wielu facetów, a nie chodziły w szpilkach, bo to niewygodne....
OdpowiedzUsuńI dla satysfakcji faceta mam się poświęcać? O nie, zresztą, jeszcze niektórzy by dostali kompleksu wzrostu... ;)
Trzeba wszystko robić tak, aby Nam sie podobało! to jest najważniejsze. No i Nasze nastawienie. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń